poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Nowe znaczenie słowa matujący cz. 2

Witajcie!
Dzisiaj opowiem o drugim produkcie (w dodatku z tej samej firmy!), który nieco inaczej pojmuje pojęcie matu :).
:


Od producenta:
Lekki, nawilżający krem - zapewnia efekt matowej cery oraz zmniejsza widoczność porów skóry i zaskórników.
ochrona niska SPF 6

DZIAŁANIE
• absorbuje nadmiar sebum
• likwiduje połysk i matuje skórę
• zmniejsza aktywność gruczołów łojowych
• redukuje widoczność porów i zaskórników
• wiąże wodę i zapobiega jej nadmiernej utracie
• trwale nawilża naskórek oraz głębsze warstwy skóry
• skutecznie regeneruje lipo-strukturę naskórka
• chroni przed promieniami UV i przedwczesnym starzeniem

UDOWODNIONA SKUTECZNOŚĆ*
• redukcja sebum o 29 %
• redukcja ilości poryfin o 60 %**
• wzrost nawilżenia skóry o 39 %
*wyniki 28-dniowej kuracji potwierdzone badaniami in vivo.
**substancje wytwarzane przez bakterie Propionibacterium acnes odpowiedzialne za powstawanie zmian trądzikowych. 


 Skład: Aqua, Aluminium Starch Octenylsuccinate, Cyclopentasiloxane, Octocrylene, Butylene Glycol, Enantia Chlorantha (Bark) Extract, Oleanolic Acid, Glycerin*, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Butylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, Cetyl Alcohol*, Cyclomethicone, Dimethiconol, Stearyl Alcohol*, Cetearyl Olivate*, Sorbitan Olivate, Sorbitan Stearate*, Caesalpinia Spinosa Gum, Panthenol, Sodium Hyaluronate, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Polysorbate 20, Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, DMDM Hydantoin, Parfum, Alpha-Isomethyl Ionone, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Citronellol, Benzyl Salicylate, Coumarin, Amyl Cinnamal, Limonene, Cinnamyl Alcohol, Citric Acid*
*surowiec zaaprobowany przez ECOCERT

 Ode mnie:

Krem otrzymujemy  w zafoliowanym kartonowym pudełeczku. Pierwsze zaskoczenie po odkręceniu wieczka - podwójne sreberko. Nie wiem, czy tylko mój egzemplarz był taki... inny czy może Wasze też? Niemniej, zaliczyłam spore zdziwko jak zobaczyłam te sreberka. Jednak sam fakt ich obecności jest bardzo miły. Nie dość, że kartonik zabezpieczony, to słoiczek plastikowy też. Jak najbardziej na plus.


Przechodząc teraz już do zawartości. Kolejna niespodzianka. Krem pachnie specyficznie. W słoiczku aż tak nie czuć, jednak na twarzy zapach przybiera na sile i przypomina mi zapach próbki z Clarins kremu na dzień do każdego rodzaju skóry - zapach, który był dla mnie męczarnią, który w denku nazwałam starymi perfumami. Przez dłuższą chwilę zapach unosi się wokół (i bardzo mnie drażni), po czym się ulatnia. 
Konsystencja jest typowa, ot zwykły krem. Wchłania się dość szybko, po czym pozostawia... lekko świecącą warstwę. No właśnie, gdzie ten mat? Plusem jest, że nie ma problemu z makijażem, bo ten trzyma się świetnie. Niemniej matowego wykończenia ten krem nie ma. Ale za to nieźle nawilża, więc jest mu wybaczone.Nie zauważyłam redukcji widoczności porów i zaskórników, ale tego się i tak nie spodziewałam.


 Z wydajnością jest świetnie, jeżeli przypadnie do gustu. Nie potrzeba go wiele do codziennego użytku. Niestety, ja się z nim trochę męczę, właśnie ze względu na zapach, więc gdy go w końcu skończę, to raczej do niego nie wrócę (chyba, że mi się gust zapachowy zmieni).

D.

Read More




wtorek, 5 sierpnia 2014

O dwóch takich pod prysznic

Witajcie!
Ale ten czas leci potwornie!
W dodatku mam ostatnio problemy ze zdjęciami, aparat coś świruje strasznie! Więc wybaczcie krótką i prawie bezzdjęciową recenzję.

Dzisiaj opowiem o 2 produktach, które zagościły u mnie jakiś czas temu - Playboy Play it Pin Up i Sweet Summer od Bourjois.
 Zacznę od Playboya - szczerze? Jestem nim nieco rozczarowana. Pachnie jak po prostu perfumowany żel, ale czy jakoś ślicznie? Moim zdaniem nie, ot zbitka perfum, żeby zapach był bardziej luksusowy. Zapach nie utrzymuje się po prysznicu. Jest kremowy, ale bardzo rzadki, więc znika w zawrotnym tempie. Opakowanie śliczne, nie połamiemy sobie paznokci. Nie zauważyłam wysuszania, a pieni się przyzwoicie, ale szału też nie robi. Spodziewałam się większego szału, a tu bardzo przeciętnie 

Natomiast produkt z  Bourjois jest olejkiem - w związku z tym nie widzę problemu, że ma prawdziwie olejkową konsystencję. Można by pomyśleć, że w związku z tym jego wydajność będzie bardzo słaba, tak jak Playboya. Co zaskakujące jest zupełnie na odwrót. Nie potrzeba dużej ilości olejku, aby się umyć, więc jest wydajny. Otwiera się bez problemu (czy tylko ja uważam tę kuleczkę za słodką? :P). Zapach trudno ocenić - mi przypomina zapach żelek. Dziwne nie? Niemniej, zapach jest dość delikatny i nie pozostaje na nas. Ot subtelnie umila prysznic. Pieni się dosyć słabo. Miałam wrażenie, że lekko nawilżał - nie muszę po nim używać balsamu, a skóra nie płacze. Zdecydowanie polubiliśmy się. Co zaskakujące, bo myślałam, że to raczej Playboy będzie moim faworytem. No cóż, życie przewrotnym jest.

Trzymajcie się ciepło, a ja znikam szukać mieszkania :)
D.





Read More




wtorek, 29 lipca 2014

Nowe znaczenie słowa matujący cz. 1

Witajcie po dość długiej przerwie!
Miałyśmy z M. małe problemy techniczne, więc wybaczcie brak życia na naszym blogu i naszej aktywności na Waszych blogach!

A dzisiaj przed Wami coś, co w te potwornie słoneczne dni z pewnością się przydać może! Oto matujący krem do twarzy SPF 50+. Co mogę powiedzieć? Zapraszam dalej!

Od producenta:
 

Skład:
Ode mnie:
Produkt dostajemy w odkręcanej tubce. No cóż, z klapką nie lubię, a odkręcanych nie cierpię. Szczególnie, że produkt Ziaji jest dość rzadki, więc przy pierwszych użyciach trochę mi uciekło. 


Kolor kremu jest delikatnie żółty i pachnie typowo "słonecznie" - czyli takimi filtrami do ciała po prostu ;) Przy smarowaniu w pewnym momencie staje się tępy - jak typowy filtr. Teraz przejdźmy do nowego odkrycia Ziaji - odkrycia nowego znaczenia matujący. Bo, najwyraźniej matujący oznacza świecący się . Niestety, jesli ktoś liczy, że otrzyma piękny mat po zastosowaniu samego kremu, rozczaruje się. Co jednak należy do plusów? Zdecydowanie nadaje się pod makijaż i co najlepsze nie wpływa na jego znikanie, a przynajmniej ja niczego takiego nie zauważyłam. Może jedynie lekko przyspiesza konieczność przypudrowania strefy T. Ale jest to naprawdę delikatne przyspieszenie. Kolejnym bardzo dużym plusem jest fakt, że nie zapycha. Zaznaczę też, że przy samodzielnym nakładaniu (np. na dekolt) zostawia lekko tłustawą warstwę. Co do ochrony nie mam zastrzeżeń. Ostatnio często zdarzało mi się przebywać w dość mocnym słońcu i ani śladu uczulenia (należę do dziwaków z uczuleniem na słońce xD) czy spieczenia. A to zdarza mi się praktycznie po chwili w takich warunkach. Co do wydajności - znika dość szybko, a przynajmniej takie mam wrażenie. Fakt, że stosuję na twarz, szyję i dekolt.

A Wy miałyście styczność z tym produktem?
Mam jeszcze jeden produkt z "nowym znaczeniem" owego matu, ale o nim niedługo ;) A Wy jakie znacie produkty z "nowymi znaczeniami"?

D.
Read More




środa, 9 lipca 2014

Pourodzinowe nowości u D.

Witajcie!
Po denku, co by pustki nie było ;p, przyszedł czas na kilka nowości, które do mnie zawitały. Wczoraj M. była u mnie z okazji urodzin i świetnie się bawiłyśmy :D Dała mi też bardzo miły podarunek! Z pewnością się nie zmarnuje!

Na początek kilka rzeczy, które kupiłam sobie sama :)
Skusiłam się w końcu na bazę z Lumene. Po pierwszych użyciach czuję, że się polubimy. Oprócz tego ze względu na kończący się termin ważności (wrzesień i październik 2014) udało mi się dorwać krem na dzień i na noc z Noni Care taniej o połowę.

 W Biedronce wrzuciłam do koszyka saszetkę z Biovaxu - miałam ochotę na tę maskę od dłuższego czasu. Wersja dla ciemnych włosów bardzo mi odpowiada, ale niestety ta już nie. Cieszę się, że nie kupiłam pełnego opakowania. Oprócz tego wzięłam Skrzyp ze szczotką oraz matujący płyn micelarny. Muszę powiedzieć, że płyn po kilku użyciach sprawia bardzo miłe wrażenie. Może nie matuje do końca, ale zapach i działanie jest bardzo przyjemne!

A teraz urodzinowy upominek :))

Kremowy żel pod prysznic pachnie przecudnie! Czeka aż wybierzemy się razem na basen!
Kremów do rąk nigdy za dużo, więc z pewnością się przyda. I ślicznie pachnie (ja dużo rzeczy po zapachu oceniam :D - wąchacz jestem :D)
Błyskawiczna Terapia Rekonstrukcja - M. twierdzi, że czyni cuda. Zobaczymy :D 
Baza pod makijaż - zobaczymy co wyniknie z tej znajomości ;)
Na tusz z Rimmela Rocket miałam ochotę dawno. Ale ze względu na zapasy nie kupowałam. M. sprawiła mi niezłą niespodziankę :D. Już mnie nęci, żeby go wypróbować. :P

Tyle nowości u mnie. Możecie oczekiwać recenzji :)
Miałyście coś z tych kosmetyków? Jakie były Wasze odczucia? 

D.

Read More




poniedziałek, 7 lipca 2014

Colossalne spojrzenie

Cześć dziewczyny!
Na dworze upały, w pracy nie da się wytrzymać i w ogóle w taką pogodę wyjechałabym na Syberię. Nie wiem już jak radzić sobie z tą pogodą...

Dziś będzie szybki post o moich dwóch tuszowych ulubieńcach od Maybelline z serii Colossal - Cat Eyes i 100% Black.




Na początku codziennego tuszowania rzęs używam Cat Eyes o pojemności 9,5 ml. Maskara posiada cienką, wyprofilowaną szczoteczkę, dzięki której bez problemu dotrzemy do każdej części oka. Stosuję ją jako maskarę podkręcającą, wydłużającą. Już i bez drugiej maskary mogłabym wyjść z domu z delikatnym makijażem, jednak ja preferuję mocniejsze podkreślenie oka ;) Ja nakładam dwie warstwy tuszu, a następnie stosuję 100% Black o pojemności 10,7 ml. Ta z kolei pogrubia rzęsy i ładnie je rozczesuje. A tak obie maskary noszą moje oczka :) :



Obie maskary starczają na bardzo długo, nie zasychają nawet przy codziennym stosowaniu. Po kilku godzinach trochę się osypują, ale wybaczam im to, bo przecież z droższymi maskarami jest tak samo... Ich cena nie jest wygórowana, ok. 30 zł, a na promocjach nawet za ok. 20 zł.

Dostępne są także inne maskary z serii Colossal, w tym wersje kolorystyczne, np. w kolorze turkusowym czy fioletowym, więc dla każdego coś dobrego :D

Macie? Lubicie?
Do napisania! :)
M.
Read More




piątek, 4 lipca 2014

Denkujemy - odcinek 3 w roku 2014

Witajcie!
Dzisiaj przyszedł czas na denko by D. Ostatnie pojawiło się w kwietniu, więc nie mam takiego tempa w zużywaniu kosmetyków jak M. Ale ważne, że zapasy stopniowo się kurczą! :D Przejdźmy teraz do konkretów.

 Tak prezentuje się ono w całości. A jak wypadły poszczególne produkty?

1. Potpourri do kąpieli - nie mam pojęcia jak znalazło się w mojej łazience, podejrzewam, że przybyło z Holandii. Co mogę o nim powiedzieć? Miało przyjemny, orzeźwiający zapach. Taka bardzo lekka cytryna, ale nie ta toaletowa. Nie wysuszało skóry, produkowało niezłą ilość piany i rozpuszczało się błyskawicznie.
2. Apart, nektar do kąpieli - liczi i żurawina - Uwielbiam. Nie wysusza, cudnie pachnie i jest całkiem wydajny! Kupię ponownie zdecydowanie!
3. Schwarzkopf, Nectra Color - Ciemna wiśnia - Zdecydowałam się, że zapuszczam naturalne - od góry :D. A że dół (80% długości) i tak był wcześniej farbowany na brąz, to zrobiłam sobie trójkolorowe włosy. Od góry naturalny ciemny blond, potem brąz i do tego właśnie ciemna wiśnia na końcach. Szczerze? Patrząc po opakowaniu miałam nadzieję właśnie na taki fiolet. I może przed pierwszym myciem on taki był. Ale potem zrobił się, jak nazwa wskazuje, wiśnią. Tak wpasował mi się razem z brązem, że M. w pierwszej chwili nie zauważyła tej małej zmiany :D Niemniej wyglądało to dość fajnie, więc jestem zadowolona.Włosy po farbowaniu były dość suche, odżywka nieco pomogła. Po tych 4 tygodniach kolor dość mocno się wypłukał i praktycznie nie widać, że były farbowane.
4,5. Garnier Fructis - Vitamin Force Hydra - dwa opakowania. Uwielbiam tę odżywkę, włosy się nieco przyzwyczaiły, więc pora na zmianę, ale wrócę na pewno! PS Chyba znów jest promocja na Garnierowe odżywki w Kauflandzie :D Recenzja

6. Adidas - antyperspirant w kulce - Fresh - Był dość wodnisty, ale szybko się wchłaniał i świetnie chronił. Ostatnio Rexona mnie zawiodła kilka razy, więc ją odstawiłam. A ten produkt sprawił się świetnie!
7. FLOS-LEK - żel pod oczy z chabrem bławatkiem i świetlikiem. - RECENZJA
8. Eva Natura- Krem intensywnie nawilżający - RECENZJA
9. Pilniczek i inne bajery na takim bloczku. Nie wiem skąd, szału nie robił, więc szukać nie będę ;P
10. Uroda - Tonik Melisa - RECENZJA
11. Yves Rocher - Retropical - miniaturka żelu i szamponu - Śliczny zapach, który rozwijał się przy pienieniu. Jako szampon taki sobie. Żel nie wysuszał skóry :)
12. Himalaya - Odświeżająca maseczka do twarzy - RECENZJA
13. Dada - Chusteczki nawilżane - przyjemne. Zawsze wożę jakieś w aucie, no przydają się czasem do przetarcia biurka czy rąk przy makijażu :)
14. Avon- Pianka do mycia twarzy - RECENZJA
15. EyeLove Comfort - płyn do soczewek - całkiem ok. Szczerze? Nie zauważyłam jakieś różnicy między innymi płynami. A Wy?
16. Rimmel- Stay Matte - 100 Ivory - Wywalam prawie pełne opakowanie, bo leży od jakiś 3 lat. Nie matował, kolor był za ciemny, a jeszcze ciemniał na buzi. Nie, nie nie!
17. Golden Rose - Rich Color - nr 38 - niedokręciłam go i zgęstniał tak, że nie da się używać. Jednak zostało go bardzo niewiele, więc i tak by niedługo wylądował w denku. RECENZJA

3 próbki zapachów: 2  z Oriflame Serene i life Circle Blossom. Szału nie robiły.
Natomiast Armani Code mnie uwiódł :D

To wszystko na dziś. Lecę zużywać dalej! Trzymajcie się ciepło!
D.

Read More




środa, 2 lipca 2014

Wyniki rozdania

Witajcie!

Nadszedł w końcu ten dzień kiedy i my możemy pochwalić się, że istniejemy w blogosferze rok! Dziękujemy, że jesteście z nami :)
Wraz z rokiem skończyło się nasze rozdanie. Zgłoszeń było sporo, jednak zdarzyły się też osoby, które nie spełniły podstawowego warunku obserwacji bloga.

Przejdźmy do przyjemniejszej części - WYNIKI! :)


Zwyciężczynią jest...


DziwnaJa ! Gratulacje :)

Czekamy 3 dni na maila z danymi do wysyłki, w przeciwnym razie losowanie zostanie powtórzone.
groundbreakingbeauty@gmail.com

Dziękujemy wszystkim za dobrą zabawę, zostańcie z nami, bo to z pewnością nie ostatnie nasze rozdanie ;)

Zaznaczamy, że mamy spisanych wszystkich obserwatorów, osoby, które opuszczą nas po rozdaniu trafią na naszą czarną listę i nie będą brane pod uwagę w kolejnych rozdaniach.

M & D

Read More




poniedziałek, 30 czerwca 2014

Wykończeni

Cześć dziewczyny!

Niestety znowu miałam mały zastój w pisaniu na blogu, ale z ręką na sercu przyznaję, że przynajmniej regularnie czytałam Wasze wpisy :) Doba jest tak krótka, a do zrobienia tyle rzeczy... Do tego zawirowania z wyborem uczelni, kierunku na studia.
Dzisiaj jednak udało mi się znaleźć wolną chwilkę i jestem tu razem z moim małym bo małym, ale czerwcowym śmietnikiem ;)


  • maska do włosów L'Oreal Elsene Total Repair - dobrze radziła sobie z moimi włosami, z pewnością sięgnę po nią ponownie, jak tylko skończę zapasy
  • płyn do soczewek Solo Care Aqua - dobry produkt, soczewki były nawilżone, niestety, podobno go wycofują, więc musiałam przerzucić się na coś innego
  • szampon dodający objętości papaja i bambus - Alterra - solidny, Rossmanowski produkt, właśnie dziś kupiłam jego brata - morela i pszenica, bo ta wersja już mi się przejadła; niestety przy mojej częstotliwości mycia włosów starczał mi na krótko
  • szampon nadający połysk Brilliance Schampoo DeBa Bio Vital - daaaaaaaaaaaawno temu był na nie szał w Biedronce i o ile dobrze pamiętam śmierdział jak dla mnie, początkowo miałam wrażenie jakby podrażniał moją skórę głowy, ale to było chyba tylko złudzenie i ostatecznie udało mi się go wykończyć ;)
  • płyn micelarny BeBeauty - chyba nie trzeba go przedstawiać żadnej z Was ;) kolejna buteleczka zdenkowała, ale postanowiłam, że już po niego nie sięgnę, rezygnuję z miceli
  • 2 x podkład Perfect Skin Bell nr 10 Porcelain - kolorek odpowiedni dla mnie, a cerę mam stosunkowo bladą, cenowo przyjazny, ale dobre krycie utrzymuje się jedynie przez ok. 5h
  • jedwab w płynie Green Pharmacy - mój ulubieniec :) stosowałam go jedynie na końcówki, ale pomagał im, nie puszyły się, nie rozdwajały; ideał na drogeryjnych półkach! i ta cena!
  • korektor w sztyfcie Synergen nr 01 vanilla - bubel jakich mało; niby się nie skończył, ale nie mogę już na niego patrzeć, jestem po nim strasznie pomarańczowa, fu!
  • pomadka Nivea truskawkowa - zwyklaczek, wolę zdecydowanie inne balsamy czy masełka, a nawet jego klasyczną wersję
  • antyperspirant Rexona clear diamond Crystal - od dłuższego czasu jestem wierna Rexonie jeśli chodzi o antyperspiranty i mnie nie zawodzi, zmieniam jedynie warianty, bez większej różnicy ;)
  • 2 x mascara Maybelline Colossal 100% black - jedna z moich ulubionych maskar; używałam ją razem z Cat Eyes, ale obecnie dla odmiany używam zamiast niej One by One
  • mascara Maybelline Colossal Cat Eyes - używam jej bez przerwy, bardzo ładnie podkręca rzęsy i nadaje im ładny, naturalny wygląd
  • mascara 2000 Calorie Max Factor - również jedna z moich zaufanych mascar, jednak po tym jak trafiłam na feralny egzemplarz (?), odstawiłam ją na jakiś czas i wróciłam do Maybelline

To by było na tyle z mojego czerwcowego denka. A jak Wam poszło w tym miesiącu? ;)
Trzymajcie się ciepło w te chłodniejsze dni!

M.
Read More




sobota, 28 czerwca 2014

Celia Woman Kremowa pomadka z kwasem hialuronowym nr 208

Witajcie!
Dzisiaj jest nieco dziwny dzień. Nie wiem czemu. Euforia po zdaniu matury już opadła, można przejść do codzienności. Może to tym spowodowane? Mniejsza ;P. Dzisiaj parę słów o produkcie, który skusił mnie swoim kolorem. Jak się spisał?
Od producenta:
Nowa kremowa szminka Celia Woman daje na ustach głęboki kolor, a dzięki odżywczo-nawilżającej formule z kwasem hialuronowym pielęgnuje ich skórę. Kolekcja Celia Woman to propozycja 12 kolorów dobranych do różnych typów urody. Odcienie szminek zostały stworzone w ciepłej i zimnej tonacji. Pomadka z kwasem hialuronowym ma kremową konsystencję, która ułatwia aplikację kosmetyku. Dodatkowo dzięki zawartości składników pielęgnacyjnych, naturalnych wosków, kwasu hialuronowego, oleju makadamia i witamin, odżywia i nawilża skórę ust. Delikatny owocowy zapach z wyczuwalną nutą wanilii uprzyjemnia stosowanie. 

Ode mnie:
Pomadkę otrzymujemy w kartoniku utrzymanym, tak jak metalowe opakowanie szminki, w czarno-czerwonym designie. Całość kojarzy mi się trochę z Jamesem Bondem :P. Nie mniej wygląd cieszy oko, jest minimalistyczny, ale przyjemny. Nie zauważyłam ścierania się napisów.

Mam wrażenie, że blogger nieco zjadł kolory, bo na zdjęciach na komputerze i w rzeczywistosci jest on nieco żywszy
 Przechodząc do działania... Ech... Pigmentacja całkiem niezła i wygląda na ustach ślicznie początkowo. Taki róż złamany lekko pomarańczowym. Faktycznie czuć zapach owoców i wanilii. Nie jest on nachalny, uprzyjemnia nakładanie. Nie zauważyłam topienia się i opakowanie wykonane jest solidnie. I tu się plusy kończą. Bo po ok. godzinie od nałożenia szminka zbiera się na złączaniu warg. A zdarza się jej też zważyć w kącikach. Poza tym po kilkunastu minutach czuć nieprzyjemne napięcie ust, czego nie znoszę, bo automatycznie zaczynam je przygryzać. Poza tym lubi podkreślać suche skórki, a przy nieumiejętnym nałożeniu może smużyć i nieestetycznie wyglądać już od początku

Jak widać, nie sprawdziła mi się niestety. A szkoda, bo kolor jest śliczny.
Macie jakieś doświadczenia  z tymi pomadkami? Może to tylko ten kolor taki felerny jest?

D.
Read More




środa, 25 czerwca 2014

Bezalkoholowy tonik Melisa

Witajcie!
Ostatnio mało nas było na blogu u nas, jak i u Was. Blogger miał, jak widziałam pewne problemy z listą czytelniczą, ale z tego co zauważyłam, to chyba wszystko wróciło do normy. A dzisiaj na tapecie bardzo ciekawy tonik, z którym się polubiłam.



 

Od producenta:
Tonik odświeża, łagodzi, nawilża.
Zawiera specjalnie dobrane składniki aktywne:
- wyciąg z melisy regeneruje, łagodzi, uspakaja i odświeża. Przynosi ulgę zmęczonej skórze. Chroni ja przed działaniem wolnych rodników i promieni słonecznych,
- wyciąg z zielonej herbaty spowalnia efekt starzenia się skóry, pobudza jej mikrokrążenie, uelastycznia. Działą przeciwutleniająco, łagodząco, tonizująco. Chroni przed wolnymi rodnikami,
- sorbitol wiąże wodę w przestrzeniach międzykomórkowych, skutecznie nawilża, wygładza, poprawia elastyczność i regeneruje przesuszoną skórę,
- prowitamina B5 działa leczniczo i łagodząco na podrażnioną skórę, wygładza i poprawia jej koloryt,
- alantoina regeneruje uszkodzony naskórek. Łagodzi, nawilża, wygładza i zmiękcza skórę.
Tonik pozostawia skórę odświeżoną, zdrową i zadbaną.


Moja opinia:

 Opakowanie ładne, ale w jakiś sposób niedopracowane. Sama szata graficzna jest jak najbardziej na plus, chodzi mi raczej o przelewanie toniku na wacik - wiele razy zdarzało mi się, że tonik dziwnie spływał po butelce - z dziurki na krawędź i po butelce. Po pewnym czasie nauczyłam się obsługiwać buteleczką tak, by niczego nie uszczknąć. Niektórym może nie pasować dość mocny i specyficzny zapach toniku - taki ziołowy, lekko słodki. Mi on przypadł do gustu - pomagał się zrelaksować, szczególnie wieczorem. 
Tonik świetnie odświeżał, niwelował jakiekolwiek napięcie cery. Zauważyłam, że delikatnie łagodził podrażnienia, a cera szybciej wracała do normy po wszelkich wypryskach. Uwielbiałam sięgać po niego. Przygotowywał świetnie skórę na przyjęcie kremu. Z wydajnością przeciętnie - produkty tego typu schodzą zwykle dość szybko. Jednak cena tego produktu, z tego co się orientuję, wysoką nie jest. Jest (przynajmniej u mnie) problem z dostępnością. Swego czasu widziałam go w Tesco, jednak wtedy jeszcze miałam go sporo, więc nie było potrzeby, żeby go zakupić. Teraz go nie ma :(

A czy Wy miałyście okazję go używać? Jeśli tak, to jakie były Wasze odczucia? Jakie inne toniki polecacie?
D.



Read More




piątek, 20 czerwca 2014

Greenland - balsam do ust o zapachu marakui

Witajcie!
Ale ten czas myka! Za tydzień już wyniki matur . A dzisiaj na tapecie kolejny balsam do ust - mogę już zdradzić, że jeden z ulubionych :) Zapraszam :)

Od producenta:
Z internetu:
Opracowane na bazie wysokiej jakości naturalnych składników (beeswax, masło kakaowe, olej z oliwek i jojoby), o zapachach owocowych papaja, mango, marakuja, granat, kokos, kakao z wanilią. Doskonale odżywiają, wygładzają i skutecznie nawilżają skórę ciała i ust. Dzięki nowoczesnej technologii produkty całkowicie i szybko wchłania się, pozostawiając delikatny zapach i warstwę ochronną na skórze przez cały dzień. Wysoka jakość składników produktów, delikatna konsystencja i estetyczne opakowania zasługują na uwagę, i z powodzeniem mogą być stosowane do codziennej pielęgnacji i ochrony skóry ciała i warg, często wystawionej na niekorzystne działanie warunków atmosferycznych (słońce, wiatr, mróz, deszcz).

Z opakowania:(brak w języku polskim)

Skład:

Ode mnie:

Balsam otrzymujemy w postaci sztyftu. Samo opakowanie bardzo mi się podoba - rączka i zamknięcie jest metalowe, a środek plastikowy. Całość wygląda bardzo gustownie :). Oprócz tego sztyft jest zapakowany z kartonik :). Ja swój egzemplarz zakupiłam w Douglasie - ot, stały przy kasie, przecenione na 9,90, więc stwierdziłam, że się skuszę :) Jak jednak jego wnętrze się sprawuje?

 Zapach produktu jest cudowny - przez pewien czas pozostaje na ustach, potem znika i chwilami czuć jedynie oleje. Sztyft w niskich temperaturach wydaje się nieco tępy, ale pod wpływem ciepła ust zaczyna pięknie sunąć po ustach. I gorące dni nie zauważyłam jakiegoś topnienia. Muszę powiedzieć, że genialnie nawilża i utrzymuje usta w świetnej kondycji. Jest średnio wydajny, ale na pewno lepiej niż Oeparol. Oczywiście nie utrzymuje się cały dzień - przy mało gadatliwym dniu, gdzie nie jem, utrzymuje się ok 2 - 3 h - potem znika - wchłania się. Nakładam go czasami na noc grubszą warstwą- rano czasem są jego  resztki, ale usta są gładkie i nawilżone. Przy lekko suchawych ustach jest w stanie sobie poradzić. Jednak polecam go raczej jako codzienną pielęgnacje - nie dojdzie wtedy do ich przesuszenia, a z kompletnym przesuszeniem i napięciem ust już sobie niestety nie radzi. Ostatnio odstawiłam go na ok. 5 dni - teraz mam znów problemy z napiętymi i suchymi ustami -trwa więc Carmex'owa kuracja, bo nic innego mi ulgi nie przynosi.
Oprócz faktu, że nieźle pielęgnuje usta, nadaje się również pod szminki. Nie zauważyłam, żeby skracał czas ich pobytu na ustach, wpływał na ich migrację gdziekolwiek.
Pokochałam za zapach i codzienne działanie. Jednak przy wpadkach z ustami i tak muszę sięgać po coś innego. Niemniej jednak, polecam!

D.
Read More




niedziela, 15 czerwca 2014

Już prawie latem o "zimowej" piance ;)

Witajcie!
Ta recenzja miała się pojawić już dawno, ale z niewyjaśnionych przyczyn mi umknęła. Ale oto jest! A przed wami Pianka myjąca na zimę firmy Avon. Dostałam ją jakiś czas temu, więc nie wiem czy w katalogu się jeszcze pojawi, ale jeśli tak - to recenzja też ;) Zapraszam :)

Od producenta:
Jej zadaniem jest delikatne oczyszczanie cery, która narażona jest zimą na niekorzystne działanie mrozu, wiatru, słońca i niskich temperatur. Wzbogacona została w czynniki odżywcze oraz kojące, dzięki którym sprawia że skóra wygląda na czystą i zdrową.

Skład dla zainteresowanych:
Aqua, Stearic Acid, Glycerin, PEG-6, Myristic Acid, Potassium Hydroxide, Glycol Stearate, Phenoxyethanol, Sodium Lauryl Sulfate,Sodium Myristoyl Glutamate, Parfum, Stearamide AMP, Propylene Glycol, Panthenol, Hydrolyzed Silk, Morinda Citrifolia Fruit Extract.

Ode mnie:
Produkt otrzymujemy w przyjemnej dla oka tubie - nie ma większego problemu z wydobyciem produktu, nawet pod koniec. Grafika typowo zimowa.  Używam tego żelu (bądź żelowej pianki, bo zwykłą pianką tego nazwać nie można) od grudnia gdzieś - jest potwornie wydajny.  Wystarczy bardzo mała ilość. Dlaczego? Mam dwie odpowiedzi - nie jestem pewna, która jest prawidłowa. Przy spłukiwaniu preparatu zamiast gładkiej cery czujemy tarcie. Kiedy pierwszy raz użyłam tego żelu (wtedy jeszcze w normalnej, a nie minimalnej ilości), przeraziłam się. Prawdopodobnie, pianka jest zamiast delikatnej - mocno czyszcząca. Jest też jakieś tam prawdopodobieństwo, że zostawia taką warstwę na skórze. Po tamtym pierwszym myciu skóra była ściągnięta i sucha, dlatego podejrzewam odpowiedź nr 1. Przy minimalnych ilościach i rozcienczaniu wodą problem znika. Fakt, że dobrze oczyszcza - nie było żadnego problemu, że coś mi wyskoczyło, bo cera była źle oczyszczona, także przy rozcieńczonym produkcie.  Zapach można opisać na kremowy, lekko chemiczny, ale nie przeszkadza w użytkowaniu, jest dość przyjemny, kojący. Żel radzi sobie bez problemu z makijażem twarzy, nie ma mowy, że resztki podkładu zostaną nam na skórze :).

Czy sama zamierzam go kupić, jeśli się pojawi? Zdecydowanie nie. Za długo już u mnie stoi, a pilnowanie, żeby za dużo nie wziąć i nie przesuszyć sobie cery, jest irytujące. Jeżeli będę miała ochotę na niekończącą się opowieść, to prędzej wrócę do Vichy Normaderm.

D.
Read More




piątek, 13 czerwca 2014

Rozdanie na rocznicę :)

Tak ten czas szybko leci, nawet się nie obejrzałyśmy a tu już niedługo nasz blog będzie miał roczek :)) W tym czasie liczba obserwatorów przekroczyła liczbę 200, a wyświetleń bloga ponad 15 000! Dziękujemy :)! Z tej okazji postanowiłyśmy sprawić Wam mały prezent i zrobić rozdanie! Taki tam kaprys w piątek 13-tego ;)


Tym razem motywem przewodnim jest roczek, czyli:
R jak Rimmel - lakier do paznokci 60 seconds nr 415 Instyle Coral
O jak Original Source - żel pod prysznic Mandarin & Basil
C jak Celia - mleczko do oczyszczania twarzy i demakijażu oczu
Z jak Ziaja - maseczka anty-stres z glinką żółtą
E jak Eveline - serum regenerujące do ust
K jak Kolastyna - brązujący balsam do ciała do jasnej karnacji

Wszystkie nagrody są nowe i nieużywane.

Warunki obowiązkowe:
publiczna obserwacja bloga
- pozostawienie komentarza ze zgłoszeniem pod tym postem

Warunki dodatkowe:
- dodanie baneru na pasek boczny swojego bloga (1 los)
- dodanie notki o rozdaniu na swoim blogu (1 los)
-obserwowanie bloga przed rozdaniem (1 los)

Regulamin:
1. Warunkiem koniecznym udziału w rozdaniu jest bycie publicznym obserwatorem bloga (http://groundbreaking-beauty.blogspot.com/)
2. Organizatorem konkursu i fundatorem nagród jest blog http://groundbreaking-beauty.blogspot.com/
3. Każdy uczestnik rozdania może zdobyć maksymalnie 4 losy: jeden za publiczne obserwowanie bloga, jeden za wstawienie baneru, jeden za wstawienie notki o rozdaniu na swoim blogu i jeden za obserwowane bloga przed rozdaniem. Każdy uczestnik może zgłosić się tylko raz.
4. Konkurs trwa od dnia 13.06.2014 do dnia 30.06.2014, godz. 23.59. Zgłoszenia po tym terminie nie będą brane pod uwagę.
5. Jeśli nie masz skończonych 18 lat, musisz mieć zgodę rodzica lub opiekuna na udział w rozdaniu.
6. Konkurs nie podlega przepisom Ust. z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku nr 4, poz. 27 z późn. zm.)
7. Zwycięzca zostanie wyłoniony drogą losowania w formie karteczek. Spośród wszystkich zgłoszeń wylosowana zostanie jedna osoba, która otrzyma nagrodę.
8. Ogłoszenie wyników rozdania nastąpi w dniu rocznicy bloga - 2.07.2014
9. Wysyłka nagród jest możliwa tylko na terenie Polski.
10. Blogi stworzone wyłącznie do rozdań nie będą brane pod uwagę.
11. Zwycięzca jest zobowiązany do kontaktu mailowego na adres groundbreakingbeauty@gmail.com w ciągu 3 dni od daty ogłoszenia wyników. W przeciwnym razie losowanie zostanie powtórzone.
12. Zastrzegamy sobie prawo do zmiany regulaminu
13. Biorąc udział w rozdaniu automatycznie akceptujesz regulamin i jego warunki.

W przypadku, gdy zauważymy, że liczba obserwatorów po zakończonym rozdaniu zacznie się zmniejszać, osoby, które nas opuszczą, nie będą brane pod uwagę w naszych kolejnych rozdaniach.

Wzór komentarza:
Obserwuję jako:
Baner: tak (link)/nie
Notka: tak (link)/nie
Obserwowałam/(-em) blog wcześniej: tak/nie

Zapraszamy i życzymy powodzenia! :)

M. & D.
Read More




wtorek, 10 czerwca 2014

Guess who's back?! New in u M.

Straaaaaaaasznie dawno mnie tu nie było, za co bardzo przepraszam i obiecuję się poprawić! Matura za mną, jestem zawalona różnymi sprawami, przez co niestety zaniedbałam bloga... Ale od czego są przyjaciele! D. jak zwykle stanęła na wysokości zadania - DZIĘKUJĘ, Kochana!

Muszę przyznać, że w tym trudnym okresie nie miałam nawet czasu odwiedzać drogerii i sprawdzać nowości i dopiero niedawno wpadło w moje łapki parę nowych produktów. "Pechowa" 13, która do mnie wpadła prezentuje się tak :) :


  • łagodzący krem wzmacniający na dzień dla skóry wrażliwej, naczynkowej - Tołpa - rozdaniowa wygrana od Agnieszki, podobnie jak
  • łagodzący koncentrat wzmacniający hypoalergiczny dla skóry wrażliwej, naczynkowej, również od Tołpy; oba produkty stosuję jako dopełnienie dla lepszych efektów :)
  • odżywka do włosów zniszczonych Gliss Kur - Schwarzkopf - mój przyjaciel od dawna :)
  • eliksir z olejkiem pielęgnacyjnym do włosów suchych, bardzo zniszczonych Gliss Kur - Schwarzkopf
  • żel arnikowy na rozszerzone naczynka - Flos-lek - póki co jestem z niego zadowolona :)
  • żel do mycia twarzy do skóry z problemami naczyniowymi - Flos-lek - jak na razie się nie spisuje, ale nie skreślam go jeszcze, bo stosuję go od niedawna
  • nawilżający krem arnikowy SPF 15 do skóry naczynkowej - Flos-lek - chyba się polubiliśmy :)
  • podkład Healthy mix nr 52 Vanilla - Bourjois
  • Camouflage Cream - Artdeco - mój ulubieniec!
  • pędzel Donegal - używam do nakładania podkładu
  • błyszczyk Vinyl Max nr 801 Goddess - Rimmel - kolejny ulubieniec, sięgnęłam po niego drugi raz :)
  • tusz do rzęs 2000 Calorie - Max Factor - jedna z niewielu mascar, które lubię; chociaż nie wiem czy trafiłam na feralny egzemplarz czy jednak nie jest aż taka rewelacyjna...
  • eyeliner black smoky - MIYO - szału nie ma, przeciętny produkt; ale czego tu wymagać za taką cenę ;)

Miałyście coś z moich zakupów? Jak się u Was sprawdzały?
Ja planuję na dniach skoczyć po sztuczne rzęsy :) Nigdy ich nie używałam, a zawsze marzył mi się efekt 'WOW' :P Polecicie coś? Lepsze kępki czy 'w całości'? :)

I bądźcie czujne - wkrótce planujemy dla Was z D. miłą niespodziankę! :)
Trzymajcie się w te upalne dni!

M.

Read More




czwartek, 5 czerwca 2014

Floslek - żel pod oczy ze świetlikiem lekarskim i chabrem bławatkiem

Witajcie!
Dzisiaj trochę o pielęgnacji skóry pod oczami. Swego czasu trafiłam na jakimś blogu na bardzo mocno zachwalającą opinię tego żelu, szczególnie w kontekście walki z cieniami pod oczami, z którymi się niestety borykam od dawna. Jak się spisał? Zapraszam
 
Od producenta:
 

Skład:


Moja opinia:
Zacznę od tego, że ciężko z jego dostępnością. Ja zamawiałam w aptece chyba 3 razy i dopiero za trzecim razem był. No, ale udało się! :P Produkt dostajemy zapakowany w przyjemny dla oka kartonik, na którym znajdują się wszystkie informacje. 


W środku znajdujemy biały plastikowy słoiczek z niebieską zakrętką. Poza tym, jak widać na zdjęciu poniżej, żel zabezpieczony jest jeszcze folią :)


 Po otwarciu widzimy żółtobrązowy żel. W opakowaniu jest go po brzegi. Ja zapachu nie czuję ;). A jak działa? Po nałożeniu przez chwilę czuć chłodzenie - zaleta takiej konsystencji. Produkt potrzebuje chwili, żeby się wchłonąć. Przyznam szczerze, że nie żałowałam go sobie przy nakładaniu. ;) I w przeciwnym wypadku nie wiem, czy zdążyłabym zużyć go w 3 miesiące. Wracając do działania. Jeżeli ktoś chce od produktu pod oczy, żeby nawilżał mocniej - ten produkt nie dla niego. Nawilżenie jest tu na bardzo niskim poziomie. Jak jednak spisuje się w sprawie cieni? Po ok. 4-5 dniach aplikacji zauważyłam, że cienie nie są już tak widoczne - więc działa. Z jednym ale - ale tylko tak długo, jak go stosujemy. Jeżeli zaprzestaniemy jego nakładania na ok.3 dni, cienie wracają.


 Tak więc żel się niby spisał, ale nie wiem, czy do niego wrócę. Czasem potrzebuję mocniejszego nawilżenia, a z tym sobie już nie radzi. A Wy co sądzicie o nim? Miałyście? A może znacie coś dobrego na cienie? (oprócz korektora ;P)

D.

Read More




poniedziałek, 2 czerwca 2014

Ładnie zaczęty miesiąc - czyli haul :D

Witajcie!
Wybrałam się dziś na małe zakupy kosmetyczne. W większości kupiłam to, co potrzebowałam, ale też to co miałam w planach, a że była promocja, to skusiłam się już teraz ;) Tak więc zapraszam na krótki, miły post :)
 Skusiłam się w końcu na mlecznego Kallosa. Zobaczymy jak się będzie spisywał. Zawsze można go stuningować ;). Musiałam odskoczyć od ulubionych Fructisów, bo włosy się trochę przyzwyczaiły. A 14 zł z litr to przyjemna bardzo cena ;)


Z potrzebnych w Rossie wzięłam maszynki (nie przepadam za rózowym kolorem, jednak spisują się bez zarzutu - nie to, co w moim przypadku Bic'i), a skoro one to i pianka się przyda :). Skusiłam się ponownie na Rexonę, mam nadzieję że mnie nie zawiedzie, co jej się ostatnio jednak zdarzyło, dlatego zmieniłam wersję na aloesową. Maseczka zawsze jakaś powinna w łazience być, więc chwyciłam 2 maseczki z Perfecty, które kojarzę, że miałam wcześniej i były przyjemne ;)
Z zachcianek to micel z Garniera, który robi karierę w blogosferze, więc chciałam go wypróbować. Mimo że jeszcze mam połówkę biedronkowego ;). Drugą zachcianką jest balsam z Eveline.Wiem, że jest pompka, której nie lubię, ale słyszałam o nim kilka przychylnych opinii, więc chciałam się przekonać o działaniu ;)

Krem z Ziaji kupiłam jeszcze pod koniec maja i już jest w fazie testów - po fali zachwytów, która była na blogach, chciałam kupić coś, co teoretycznie jest sprawdzone. Hmm... Jest parę zgrzytów. Ale zobaczymy, jak na dłuższą metę. O Colgate też słyszałam pozytywne opinie, więc zobaczymy, jak się spisze.

To tyle na dzisiaj!
Trzymajcie się ciepło i słonecznie w ten (u nas) bezsłoneczny i deszczowy dzień :)

D.

Read More




czwartek, 29 maja 2014

Oeparol Balance - dbamy o usta!

Witajcie!
Wraz z coraz cieplejszymi dniami przychodzi chęć na pełnię kolorów w makijażu. Tak więc ja coraz częściej sięgam po odważniejsze kolory na co dzień. Trzeba jednak dbać o brak różnych mankamentów - np. przy ustach brak suchych skórek i ciągłe nawilżanie. Jak się spisał ten produkt poniżej?


Od producenta:


Moja opinia:
Pomadkę kupiłam jakiś czas temu w Biedronce za jakże powalającą cenę 2,99 :D.
Zacznę od narzekania. Opakowanie z klikiem, więc powinniśmy wiedzieć, że pomadka zamknięta. Jednak po 3 upadkach (liczyłam) klik był na tyle poluzowany że wystarczyło chwycić tylko za pokrętło do wysuwania sztyftu, a zamknięcie samo spadało. Ale jednak opakowanie nie pękło.
I tyle narzekania. Zapach produktu jest śliczny, aczkolwiek w smaku jest raczej... bezsmakowy :D.
Dobrze chroni, choć czasami miałam wrażenie, że za szybko znika z ust, ale z przyjemnością sięgałam po niego ponownie, by posmarować nim usta. Również na noc się sprawdza. Rano usta są nawilżone, brak suchych skórek. Zdarzało mi się używać ją pod pomadkę kolorową i nie było żadnego problemu. Jest to pierwsza pomadka, którą zużyłam w tak błyskawicznym tempie i nie męczyłam się z nią ani przez chwilę. Wiem, że jest jeszcze wersja o zapachu owoców leśnych i mam na nią ochotę.

D.

Read More




sobota, 24 maja 2014

Przyjaciel rąk ;)

Witajcie!
Dzisiaj opowiem coś niecoś o bardzo przyjemnym kremie do rąk ;) A oto przed Wami nawilżający krem do rąk firmy Cien dostępnej w Lidlu ;)

Od producenta:


Skład:
 
 

Moja opinia:
Tubka jest dosyć duża, ale miękka i produkt łatwo możemy dozować. Wygodne zamknięcie na klik ;) Przy pierwszym użyciu miałam wrażenie, że krem jest zbyt rzadki i lekki, mimo że nie spływał z ręki. Jednak jego działanie przekonało mnie, że jest inaczej. Świetnie nawilża ręce. Jakiś czas temu miałam problem z przesuszonymi kostkami. Poradził sobie z nimi bardzo szybko. Przy dłuższym stosowaniu efekt nawilżenia pozostaje z nami na dłużej, niż tylko do mycia rąk. Nie można zapomnieć o zapachu, który jest świeży i przyjemny. Nie męczy nawet teraz w te upały ;). Wydajność jest bardzo wysoka, bo nie potrzeba wiele kremu na dłonie. Zdecydowanie polecam wypróbować, gdyż nie jest drogi, a naprawdę przyjemny

D.
Read More




Return to top of page
Powered By Blogger | Design by Genesis Awesome | Blogger Template by Lord HTML