wtorek, 22 września 2015

Evrêe -MAX REPAIR Krem do stóp regenerujący do skóry bardzo suchej i szorstkiej

Witajcie!
Dzisiaj opowiem Wam co nieco o pewnym kremie do stóp. Jeśli chodzi o to, czego wymagam od kremu do stóp - nawilżenia, zmiękczenia i uczucia ukojenia. Moje stopy są bardzo suche i niewiele kremów daje radę spełnić powyższe oczekiwania. Jak z produktem Evree?

Od producenta:

Bogactwo składników aktywnych zawartych w kremie ma działanie regenerujące, bakteriostatyczne i ochronne. Pozostawia długotrwały efekt świeżości.
SKŁADNIKI AKTYWNE:
  • olejek lawendowy
  • d-panthenol
  • alantoina
  • urea
DZIAŁANIE:
  • dogłębnie regeneruje oraz odżywia skórę stóp
  • przywraca jej miękkość i gładkość
  • nawilża naskórek, chroni przed powstawaniem zrogowaceń
  • działa bakteriostatycznie i odświeżająco
POJEMNOŚĆ: 75ml


Moja opinia:
To, co uderza po otwarciu opakowania, to przepiękny ziołowo-lawendowy zapach.  Z pewnością nie wszystim on przypasuje. Mi jednak się podoba, więc już na start duży dodatkowy plus, gdyż lubię, gdy kosmetyki ładnie pachną.
Konsystencja jest zbita, ale krem ładnie się rozsmarowuje i potrzebuje chwili na wchłonięcie. Moje stopy czują natychmiastową ulgę, skóra przestaje być sucha i napięta. Przy dłuższym stosowaniu zauważam, że stopy mają się coraz lepiej a i czują się jakby... świeżej? Nie wiem, jak to określić.
Po zastosowaniu tego produktu, zdecydowanie czuć nawilżenie, miękkość i do tego aromaterapia <3 p="">
Przyznaję, że jest to mój ulubieniec, a wielu ich nie mam. Martwi mnie to, że w Rossmannie ostatnio go nie widziałam. Chyba się zapłaczę, jeśli nie dostanę go, bo coś się z nim stało :(

Aktualnie stosuję krem z łoju jelenia, ale według mnie nie umywa się on do Evrêe. Może przy dłuższym stosowaniu mnie zachwyci, no cóż... Zobaczymy ;)


D. 

Read More




środa, 16 września 2015

Dwie odżywki z Ziai, dwa różne zastosowania

Hej!
Dzisiejszymi bohaterami postu są myślę dobrze wszystkim znane odżywki do włosów z Ziai




Jak dotąd, miałam okazję stosować 3 rodzaje tych odżywek:
  • fioletową - intensywne wygładzenie (do włosów niesfornych) - jeśli chodzi o jej pierwotne zastosowanie jako odżywki do włosów to jest to chyba mój ulubiony spośród tych 3 produkt. Fakt faktem, pachnie najgorzej, trochę chemicznie, ale ułatwia rozczesywanie (chociaż moim faworytem i tak jest maska z tej serii)
  • różową - intensywne odżywianie (do włosów delikatnych) - mój faworyt jeśli chodzi o zapach! Długo utrzymuje się na włosach, ale nie jest już tak dobra w działaniu jak fioletowa siostra ;)
  • pomarańczową - intensywne nawilżenie (do włosów suchych) - nie, nie używam jej do włosów, a przynajmniej nie z takim przeznaczeniem z jakim powinnam :P Używam jej zamiast pianki do golenia do zmiękczania włosków i śmigam golarką :) Bardzo dobry poślizg, włoski są mięciutkie, a sama odżywka pachnie bardzo ładnie :)


Cena odżywek jest niska, ok. 5-6 zł i są one dostępne w większości drogerii, w tym m. in. w Rossmannie :)

Wy używacie ich zgodnie z przeznaczeniem czy macie inne sposoby na ich zużycie? :) Jaka jest Wasza ulubiona seria? :)

Trzymajcie się ciepło!
M.
Read More




niedziela, 13 września 2015

Douglas, XL.xs Any Size Any Time - Chusteczki do demakijażu cery tłustej z wyciągiem z guarany


Witajcie!

Dzisiaj nieco o produkcie, który zagościł u mnie niedawno, ale zdążyłam już wyrobić sobie na jego temat opinię. Jaką? O tym przekonacie się, czytając tę recenzję. Zapraszam! :)



Opis produktu:
Użyj chusteczek Douglas XL.xs Any Size Any Time Fresh Cleansing Wipes for Oily Skin aby usunąć swój makijaż i delikatnie oczyścić swoją twarz w dowolnym momencie. Nawilżone delikatnym mleczkiem, są idealne do oczyszczania, dodatkowo pozostawiając twarz nawilżoną i odżywioną.

Skład: Aqua, Decyl Oleate, Ethylhexyl Palmitate, Glycerin, Dicaprylyl Ether, Cetearyl Isonoanonate, Phenoxyethanol, Glyceryl Stearate Citrate, Sucrose Stearate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Xantan Gum, Tocopherol, Arginine, Sodium Benzoate, Parfum, Paullinia Cupana Seed Extract, Potassium Sorbate, Lactic Acid, Citric Acid.

Cena: 12,90zł / 25szt.

Moja opinia:
Chusteczki wylądowały u mnie w sumie z braku klasycznych białych, których zawsze używam i które sprawdzają się genialnie. Niestety w Douglasie akurat mieli tylko te. No cóż, raz kozie śmierć pomyślałam i wzięłam.
Wielkością chusteczki się nie różnią od tych zwykłych, ale działaniem i nasączeniem już mam wrażenie, że tak. Te dla cery tłustej są nieco mniej mokre, pachną nieco inaczej (nic dziwnego) -zapach jest lekko świeży, przyjemny.


Przechodząc do działania - zmywam zwykle nimi całą twarz. Przy klasycznych białych wystarczy jedna chusteczka na całą twarz, łącznie z oczami. Tutaj niestety jest nieco inaczej. Nie piecze nic w oczy, ale i tak nie jestem w stanie zmyć nimi kreski i tuszu z oczu. Po prostu nie dają rady. Ponadto często po przetarciu jeszcze wacikiem z płynem micelarnym widzę, że makijaż nie został dobrze zmyty i są resztki podkładu.

Niestety miłości z tego zakupu nie będzie i nie będę do tej wersji już wracać. Może polecicie jakieś dobre chusteczki do demakijażu? A może miałyście te, ale sprawdziły się nieco lepiej? Dajcie znać!

D.
Read More




środa, 9 września 2015

Nowości kosmetyczne i nie tylko oraz o wielkiej promocji w Rossmannie

Witajcie :)
Jak mijają Wam ostatnie dni kalendarzowego lata? Pogoda z dnia na dzień zmieniła się na typowo jesienną, chłodną i deszczową :(

Dziś przychodzę do Was z postem, w którym przedstawię Wam, co ostatnio trafiło do mnie - kosmetycznie i nie tylko ;)



  • Body Diet 24, Soraya, krem do modelowania i ujędrniania biustu - słyszałam o nim wiele dobrego, więc chętnie go wypróbuję :) Używa się go 2 razy w ciągu dnia - rano i wieczorem. Dopiero zaczynam przygodę z tym kosmetykiem, ale póki co mogę powiedzieć, że podoba mi się jego konsystencja i szybkość wchłaniania.
  • wypełniacz do ust DermoFuture - to już moje drugie opakowanie. Z pewnością wkrótce pojawi się osobny post o nim, gorąco polecam!
  • krem do depilacji Vanity aloes Bielenda - moje n-te opakowanie :) Nie zamienię go już na żaden inny krem, po tym jak inny (do tego droższy) strasznie mnie podrażnił. Do tego kosztuje śmiesznie mało.
  • mascara Pump Up Lovely - dużo z Was go polecało, a mnie jakoś nie chciało się wierzyć, że za tak małe pieniądze mogę dostać tak dobry tusz. Po zakupie pierwszej, użyłam jej i.. przepadłam. Mój ulubieniec, używam na co dzień jako jeden z dwóch tuszów.
  • zestaw 12 pędzli do makijażu Urban Decay Naked 3 - od pędzli do podkładu, różu i pudru po skośne. Miękkie włosie, pędzle są niewielkie, takie jakby miniaturki, idealne do kosmetyczki czy do torebki na co dzień :) Zestaw 12 pędzli kupiłam za niecałe 18 zł na Aliexpress :)
  • szary szaliczek a'la Burberry - kupiony również na Aliexpress (i tam przepadłam, czekam na kolejne przesyłki z Chin :)); nie wierzę, że to oryginał, ale jest uderzająco do niego podobny i prawdę mówiąc nie widzę różnicy, a po co przepłacać? ;) Przyszedł metkowany, dobrze zapakowany, bardzo dobrej jakości, jestem zadowolona.

    Czas na niekosmetyczne nowości, czyli moje łupy z lumpeksu :)

     

  • beżowa, haftowana w kwiatki, rozkloszowana sukienka z Topshopu. Jest to rozmiar 34, ale jest dość krótka. Na lato idealna, pasuje też jako tunika do spodni ze swoją długością ;)
  • Czarny, dopasowany crop top z dość dużym dekoltem w serek. Myślałam, że dekolt będzie za duży, ale jest bardzo sexy!
  • szara (szaro-srebrna właściwie) bluzka z RiverIsland. Również duży dekolt w serek, świecące koraliki, porządny materiał, idealna na imprezę :D
  • złota, krótka, dopasowana spódniczka. Również na imprezę, świetnie komponuje się z wyżej wspomnianą bluzką ;)


  • rozpinany, luźny sweterek George w kolorze beżowym; zazwyczaj noszę rozmiar 34, to jest 40, ale tak mi się spodobał, że wzięłam do przymierzalni :) Rękawy są może ciut za długie, ale zawsze noszę podwinięte, więc to nie problem
  • dopasowana bluzka w biało-czarne pasy no name; kosztowała 'aż' 1 zł, więc wzięłam :)
  • dopasowana krótka bordowa spódniczka z kolekcji Basic H&M, jeszcze metkowana. Zawsze mi się podobały, kosztowała 4 zł
  • różowa oddychająca bluzka z Decathlonu; mam już błękitną i jestem zadowolona
  • czerwona oddychająca bluzka do ćwiczeń Reebok

Na koniec zostawiłam moim zdaniem wisienkę na torcie: promocję Rossmanna z serii 'cena na do widzenia'!


  • krem BB Skin Match Glam z Astora w najjaśniejszym odcieniu Ivory, który kupiłam za... 6,19 zł :) Głównie polowałam na podkład z Astora, który z ponad 40 zł przecenili na 10,99 zł! Niestety, gdy przyszłam do Rossmanna zastałam tylko pustą półeczkę, nie było ani jednego podkładu w żadnym odcieniu :(
  • 2x cienie mono od Rimmela - wybrałam ciemny 214 Jet Black i jasny 100 Glam Ice; na ciemny polowałam od dawna, ale jakoś żal było mi wydać 17-18 zł na pojedynczy cień :P A teraz? 4,19 zł za sztukę!!
Co łącznie daje ok.14,50 zł na zakupy w Rossmannie, czyli nawet nie tyle, ile pierwotnie kosztował jeden cień ;) Jestem bardzo zadowolona z zakupów!

M.
Read More




poniedziałek, 12 stycznia 2015

Zakupowe rozpoczęcie roku +Halo wrocławianki!

Dzisiaj przychodzę do Was ze styczniowymi zakupami, bo grunt to dobrze zacząć nowy rok :D Miesiąc się skończył (rok to przy okazji), więc trzeba uzupełnić kosmetyczne zapasy. Oto, co do mnie trafiło:


Przyjrzyjmy się im bliżej. Na pierwszy ogień Biedronka:


  • odświeżający tonik witaminowy z ekstraktem z winogron dla skóry normalnej i mieszanej Garnier
  • masło do ciała vanilla&argan Jardins de Provence - dużo dobrego o nim czytałam, więc postanowiłam go wypróbować. W wielu Biedronkach już go nie ma, ale u mnie są jeszcze spore zapasy.
Rossmann:




  • krem do depilacji do skóry wrażliwej Aloes Vanity Bielenda - nie liczę już nawet, który raz wylądował w moim koszyku. Jest tani i skuteczny, choć trochę mało wydajny
  • krem do depilacji do skóry szczególnie wrażliwej z olejkiem arganowym Soft Expert Vanity Bielenda - kupiony dla odmiany Aloesu; droższa wersja i nie zadowala mnie tak jak Aloes

  • ekspresowa odżywka regeneracyjna do włosów matowych bez połysku Gliss Kur Schwarzkopf
  • zimowy żel pod prysznic z ekstraktem z wanilii Isana - ten pingwinek na opakowaniu jest naprawdę uroczy! Dzięki niemu żel wylądował u mnie, czasem trzeba kupować oczami ;) Ładnie pachnie, ale jest to kolekcja limitowana, w większości Rossmannów jest już niedostępny; ja zastanawiam się nad jego zapasami, bo widziałam u siebie jeszcze kilka sztuk
  • balsam do ciała dla skóry wrażliwej Neutral



  • pasta do głębokiego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom; Oczyszczanie; Liście manuka Ziaja - słyszałam o tej serii Ziai same dobre opinie, postanowiłam sama sprawdzić :) Nie ukrywam, że kusi mnie jeszcze kilka produktów z tej serii.
  • wzmacniające mleczko do demakijażu twarzy i oczu cera naczynkowa Lirene 
  • lakier do paznokci Coat Manicure nr 13 Wibo - piękny kolor, którego niestety nie oddało zdjęcie. W rzeczywistości jest jest to kolor między szkarłatnym a wiśniowym, a na zdjęciu wyszedł jakiś brzydki fioletowo-czarny :(
Dziś przybyły do mnie też do przetestowania próbki kremu na dzień i na noc True Perfection od Oriflame, którego konsultantką jest Monika.


Używałyście coś z moich nowości? Polecacie? Odradzacie? :)

Wrocławianki!
Mam do Was pytanie - znacie jakiegoś dobrego fryzjera we Wrocławiu, którego mogłybyście mi z czystym sercem polecić?

Trzymajcie się, byle do piątku!
Michalina


Read More




sobota, 10 stycznia 2015

Fiji Passionfruit Dusche Balea

Produkty Balea to chyba must-have każdej kosmetykoholiczki, choćby z uwagi na ich niedostępność w Polsce. Ale nie tylko - Balea przyciąga przecież niską ceną, zapachami i kosmetycznymi perełkami.

Dziś pod lupę idzie zabójczo pachnący żel pod prysznic Fiji Passionfruit z edycji limitowanej.


Skład:
Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Glycerin, Coco-Glucoside, Sodium Lauroyl Glutamate, Glyceryl Oleate, Inulin, Lecithin, Polyquaternium-7, Citric Acid, Styrene/Acrylates Copolymer, Propylene Glycol, Sodium Sulfate, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Tocopherol, Parfum, Limonene, Citronellol, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, CI 42051, CI 28440

Moja opinia:

Żel z pewnością umili kąpiel każdej z nas ze względu na piękne zapachy, które cieszą nasze zmysły. Ja idąc pod prysznic nie mogę się wręcz doczekać, aż go otworzę - mój nos uzależnił się od tego zapachu :D Mnie zapach ten przypomina napój multiwitamina, egzotyczne owoce. Da się wyczuć nuty cytrusów, figi, marakui. To właśnie uwielbiam w tym żelu - zimą mogę przenieść się myślami do ciepłych krajów, relaksować się. Zapach utrzymuje się niestety tylko pod prysznicem, jest nietrwały. 

Muszę przyznać, że zaskoczyła mnie jego barwa. Nie jest klasyczna, do jakich przywykłam. Jest piękna turkusowa. Próbowałam uchwycić ją na zdjęciu, ale konsystencja żelu jest na tyle wodnista, że od razu spływała po dłoni. Mimo to, żel dobrze się pieni.



Po kąpieli skóra pozostawała miękka i jędrna, czasem nawet nie musiałam dodatkowo używać balsamu. Swoim zapachem dodaje wigoru i odświeżenia. 

To mój pierwszy żel Balea, ale myślę, że nie ostatni. Nie jest on może ideałem, jednak przyciągnął mnie swoim zapachem i tym, że po kąpieli skóra nie była wysuszona. Jest to niestety produkt z limitowanej edycji, więc myślę, że nie jest już dostępny. Jego cena to ok. 5-7 zł za 300 ml.

Miałyście? Może polecicie mi inną, równie obłędną wersję zapachową? :)

Michalina

Read More




wtorek, 6 stycznia 2015

Kosmetyki z... Ikei?

Ikea - sklep, który wszyscy znają i kochają. Wybieramy się tam, żeby kupić jedną rzecz, a wychodzimy stamtąd z kilkoma wielkimi siatkami zakupów. Chyba nie tylko ja tak mam :D

Ale nie o tym będzie dzisiejszy post. Interesowała Was kiedyś oferta kosmetyków Ikei z działu Ikea Family? Ja już spory czas temu, szukając peelingu idealnego, zgarnęłam z półki peeling do ciała pod prysznic. Jak radzi sobie kosmetyk z Ikei?


Skład:
Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Acrylates Copolymer, Polyethylene, Cocamidopropyl Betaine, Parfum, Caprylyl Glycol, Sodium Hydroxide, Sodium Chloride, Phenoxyethanol

Moja opinia:
Muszę przyznać, że nie doceniałam tego peelingu. Nie sądziłam, że kosmetyk z Ikei może być taki dobry! Dłuuugo szukałam idealnego peelingu w drogeriach, a znalazłam go właśnie tam.

500 ml peelingu znajduje się z schludnej, biało-fioletowej tubce, stojącej "na główce". Nie ma więc problemów z wydobyciem produktu. Tubka jest nieprzezroczysta, nawet patrząc pod światło nie jest się w stanie dojrzeć poziomu peelingu. Tubka otwierana jest tradycyjnie, na zatrzask:


Już po samym otwarciu tubki, do nosa dociera przyjemny zapach, świeży, kwiatowo-owocowy, nieprzytłaczający. Konsystencja peelingu jest typowo żelowa, widać drobinki peelingujące, których jest naprawdę dużo:


Producent zaleca stosowanie peelingu nie częściej niż 2 razy w tygodniu. Szczerze mówiąc nie ma takiej potrzeby, bo niezły z niego zdzierak. Po jego stosowaniu skóra jest wygładzona, elastyczna i pięknie pachnie. 

Na peeling całego ciała wystarczy niewiele produktu. Do tego duże opakowanie powodują, że jego wydajność jest duża - stosowany 2 razy w tygodniu starcza mi na ok. 2 miesiące. Jego cena też jest niewysoka - niecałe 10 zł.

Ciężko mi znaleźć jakieś wady w działaniu produktu. Jedynym problemem może być jego dostępność (sklepy Ikea), a i to jest dla mnie obecnie znakiem zapytania. Kupowałam je na bieżąco, gdy bywałam w Ikei, a od jakiegoś czasu już ich nie widuję. Czyżby je wycofano?! Wtedy czeka mnie ponowne szukanie peelingu idealnego... :(

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie? :)

Michalina

Read More




sobota, 3 stycznia 2015

Co znalazłam pod choinką? +Dodatek

Post powinien ukazać się jeszcze w grudniu, po świętach, ale lepiej późno niż wcale :) W ubiegłym roku musiałam być bardzo grzeczna, skoro Gwiazdor obdarował mnie tyloma wspaniałościami!


  • balsam do ciała Dot by Marc Jacobs - jeszcze nie tknięty, ale pięknie pachnie :)
  • próbka czekoladowego mleczka do ciała - nie mogę się doczekać zapachu! Mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie
  • szczotka do włosów, podróbka Tangle Teezera - wypróbowana kilka razy, jestem z niej zadowolona, jest naprawdę solidna i daje sobie radę z moimi niesfornymi włosami ;)

  • kamuflaż z Artdeco nr 6 - już chyba 3 opakowanie, mój ulubieniec. Daje ładne krycie na wiele godzin, nawet bez stosowania dodatkowo podkładu i jest bardzo wydajny. Do tego niska cena, czego chcieć więcej? :)



  • perfumy Daisy Dream by Marc Jacobs - zakochałam się już w samym flakonie! Jest cudowny, kobiecy, delikatny. Zapach też jak najbardziej mój - kwiatowo-owocowy, jednak trzeba stosować go z umiarem, bo zapach jest dość intensywny. Trwały, utrzymuje się cały dzień. 

Bo powrocie do blogosfery nadszedł również czas na zmianę wyglądu bloga. Ciągle pracuję nad blogiem, staram się go ulepszać i wprowadzać zmiany, jednak doba ma tylko 24h, niestety ;) Jak Wam się podoba nowa wersja bloga? Chętnie wysłucham Waszych propozycji co do dalszych zmian :)

Trzymajcie się ciepło!
Michalina


Read More




czwartek, 1 stycznia 2015

Reactivation. 2015, please be good!

Rok 2014 już za nami, przyszedł czas na podsumowania, noworoczne postanowienia i stawianie sobie nowych celów. Ja również mam na ten rok nowe plany, w których postaram się wytrwać.



Z braku czasu spowodowanym rozpoczęciem studiów, obeznaniem z miastem, studenckim życiem byłam zmuszona na jakiś czas rozstać się z blogiem. Początki zawsze są trudne. Ale w nowym roku wracam z głową pełną pomysłów, motywacją i co najważniejsze - chęciami do dalszego prowadzenia bloga.

Dziewczyny, w nowym roku życzę Wam, jak i sobie, wytrwałości w prowadzeniu bloga, spełnienia marzeń, zarówno tych prywatnych, jak i z kosmetycznej wishlisty, perfekcyjnej organizacji czasu, żeby podołać wszystkim Waszym planom i wszystkiego, wszystkiego dobrego! :)

Michalina
Read More




poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Nowe znaczenie słowa matujący cz. 2

Witajcie!
Dzisiaj opowiem o drugim produkcie (w dodatku z tej samej firmy!), który nieco inaczej pojmuje pojęcie matu :).
:


Od producenta:
Lekki, nawilżający krem - zapewnia efekt matowej cery oraz zmniejsza widoczność porów skóry i zaskórników.
ochrona niska SPF 6

DZIAŁANIE
• absorbuje nadmiar sebum
• likwiduje połysk i matuje skórę
• zmniejsza aktywność gruczołów łojowych
• redukuje widoczność porów i zaskórników
• wiąże wodę i zapobiega jej nadmiernej utracie
• trwale nawilża naskórek oraz głębsze warstwy skóry
• skutecznie regeneruje lipo-strukturę naskórka
• chroni przed promieniami UV i przedwczesnym starzeniem

UDOWODNIONA SKUTECZNOŚĆ*
• redukcja sebum o 29 %
• redukcja ilości poryfin o 60 %**
• wzrost nawilżenia skóry o 39 %
*wyniki 28-dniowej kuracji potwierdzone badaniami in vivo.
**substancje wytwarzane przez bakterie Propionibacterium acnes odpowiedzialne za powstawanie zmian trądzikowych. 


 Skład: Aqua, Aluminium Starch Octenylsuccinate, Cyclopentasiloxane, Octocrylene, Butylene Glycol, Enantia Chlorantha (Bark) Extract, Oleanolic Acid, Glycerin*, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Butylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, Cetyl Alcohol*, Cyclomethicone, Dimethiconol, Stearyl Alcohol*, Cetearyl Olivate*, Sorbitan Olivate, Sorbitan Stearate*, Caesalpinia Spinosa Gum, Panthenol, Sodium Hyaluronate, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Polysorbate 20, Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, DMDM Hydantoin, Parfum, Alpha-Isomethyl Ionone, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Citronellol, Benzyl Salicylate, Coumarin, Amyl Cinnamal, Limonene, Cinnamyl Alcohol, Citric Acid*
*surowiec zaaprobowany przez ECOCERT

 Ode mnie:

Krem otrzymujemy  w zafoliowanym kartonowym pudełeczku. Pierwsze zaskoczenie po odkręceniu wieczka - podwójne sreberko. Nie wiem, czy tylko mój egzemplarz był taki... inny czy może Wasze też? Niemniej, zaliczyłam spore zdziwko jak zobaczyłam te sreberka. Jednak sam fakt ich obecności jest bardzo miły. Nie dość, że kartonik zabezpieczony, to słoiczek plastikowy też. Jak najbardziej na plus.


Przechodząc teraz już do zawartości. Kolejna niespodzianka. Krem pachnie specyficznie. W słoiczku aż tak nie czuć, jednak na twarzy zapach przybiera na sile i przypomina mi zapach próbki z Clarins kremu na dzień do każdego rodzaju skóry - zapach, który był dla mnie męczarnią, który w denku nazwałam starymi perfumami. Przez dłuższą chwilę zapach unosi się wokół (i bardzo mnie drażni), po czym się ulatnia. 
Konsystencja jest typowa, ot zwykły krem. Wchłania się dość szybko, po czym pozostawia... lekko świecącą warstwę. No właśnie, gdzie ten mat? Plusem jest, że nie ma problemu z makijażem, bo ten trzyma się świetnie. Niemniej matowego wykończenia ten krem nie ma. Ale za to nieźle nawilża, więc jest mu wybaczone.Nie zauważyłam redukcji widoczności porów i zaskórników, ale tego się i tak nie spodziewałam.


 Z wydajnością jest świetnie, jeżeli przypadnie do gustu. Nie potrzeba go wiele do codziennego użytku. Niestety, ja się z nim trochę męczę, właśnie ze względu na zapach, więc gdy go w końcu skończę, to raczej do niego nie wrócę (chyba, że mi się gust zapachowy zmieni).

D.

Read More




wtorek, 5 sierpnia 2014

O dwóch takich pod prysznic

Witajcie!
Ale ten czas leci potwornie!
W dodatku mam ostatnio problemy ze zdjęciami, aparat coś świruje strasznie! Więc wybaczcie krótką i prawie bezzdjęciową recenzję.

Dzisiaj opowiem o 2 produktach, które zagościły u mnie jakiś czas temu - Playboy Play it Pin Up i Sweet Summer od Bourjois.
 Zacznę od Playboya - szczerze? Jestem nim nieco rozczarowana. Pachnie jak po prostu perfumowany żel, ale czy jakoś ślicznie? Moim zdaniem nie, ot zbitka perfum, żeby zapach był bardziej luksusowy. Zapach nie utrzymuje się po prysznicu. Jest kremowy, ale bardzo rzadki, więc znika w zawrotnym tempie. Opakowanie śliczne, nie połamiemy sobie paznokci. Nie zauważyłam wysuszania, a pieni się przyzwoicie, ale szału też nie robi. Spodziewałam się większego szału, a tu bardzo przeciętnie 

Natomiast produkt z  Bourjois jest olejkiem - w związku z tym nie widzę problemu, że ma prawdziwie olejkową konsystencję. Można by pomyśleć, że w związku z tym jego wydajność będzie bardzo słaba, tak jak Playboya. Co zaskakujące jest zupełnie na odwrót. Nie potrzeba dużej ilości olejku, aby się umyć, więc jest wydajny. Otwiera się bez problemu (czy tylko ja uważam tę kuleczkę za słodką? :P). Zapach trudno ocenić - mi przypomina zapach żelek. Dziwne nie? Niemniej, zapach jest dość delikatny i nie pozostaje na nas. Ot subtelnie umila prysznic. Pieni się dosyć słabo. Miałam wrażenie, że lekko nawilżał - nie muszę po nim używać balsamu, a skóra nie płacze. Zdecydowanie polubiliśmy się. Co zaskakujące, bo myślałam, że to raczej Playboy będzie moim faworytem. No cóż, życie przewrotnym jest.

Trzymajcie się ciepło, a ja znikam szukać mieszkania :)
D.





Read More




wtorek, 29 lipca 2014

Nowe znaczenie słowa matujący cz. 1

Witajcie po dość długiej przerwie!
Miałyśmy z M. małe problemy techniczne, więc wybaczcie brak życia na naszym blogu i naszej aktywności na Waszych blogach!

A dzisiaj przed Wami coś, co w te potwornie słoneczne dni z pewnością się przydać może! Oto matujący krem do twarzy SPF 50+. Co mogę powiedzieć? Zapraszam dalej!

Od producenta:
 

Skład:
Ode mnie:
Produkt dostajemy w odkręcanej tubce. No cóż, z klapką nie lubię, a odkręcanych nie cierpię. Szczególnie, że produkt Ziaji jest dość rzadki, więc przy pierwszych użyciach trochę mi uciekło. 


Kolor kremu jest delikatnie żółty i pachnie typowo "słonecznie" - czyli takimi filtrami do ciała po prostu ;) Przy smarowaniu w pewnym momencie staje się tępy - jak typowy filtr. Teraz przejdźmy do nowego odkrycia Ziaji - odkrycia nowego znaczenia matujący. Bo, najwyraźniej matujący oznacza świecący się . Niestety, jesli ktoś liczy, że otrzyma piękny mat po zastosowaniu samego kremu, rozczaruje się. Co jednak należy do plusów? Zdecydowanie nadaje się pod makijaż i co najlepsze nie wpływa na jego znikanie, a przynajmniej ja niczego takiego nie zauważyłam. Może jedynie lekko przyspiesza konieczność przypudrowania strefy T. Ale jest to naprawdę delikatne przyspieszenie. Kolejnym bardzo dużym plusem jest fakt, że nie zapycha. Zaznaczę też, że przy samodzielnym nakładaniu (np. na dekolt) zostawia lekko tłustawą warstwę. Co do ochrony nie mam zastrzeżeń. Ostatnio często zdarzało mi się przebywać w dość mocnym słońcu i ani śladu uczulenia (należę do dziwaków z uczuleniem na słońce xD) czy spieczenia. A to zdarza mi się praktycznie po chwili w takich warunkach. Co do wydajności - znika dość szybko, a przynajmniej takie mam wrażenie. Fakt, że stosuję na twarz, szyję i dekolt.

A Wy miałyście styczność z tym produktem?
Mam jeszcze jeden produkt z "nowym znaczeniem" owego matu, ale o nim niedługo ;) A Wy jakie znacie produkty z "nowymi znaczeniami"?

D.
Read More




środa, 9 lipca 2014

Pourodzinowe nowości u D.

Witajcie!
Po denku, co by pustki nie było ;p, przyszedł czas na kilka nowości, które do mnie zawitały. Wczoraj M. była u mnie z okazji urodzin i świetnie się bawiłyśmy :D Dała mi też bardzo miły podarunek! Z pewnością się nie zmarnuje!

Na początek kilka rzeczy, które kupiłam sobie sama :)
Skusiłam się w końcu na bazę z Lumene. Po pierwszych użyciach czuję, że się polubimy. Oprócz tego ze względu na kończący się termin ważności (wrzesień i październik 2014) udało mi się dorwać krem na dzień i na noc z Noni Care taniej o połowę.

 W Biedronce wrzuciłam do koszyka saszetkę z Biovaxu - miałam ochotę na tę maskę od dłuższego czasu. Wersja dla ciemnych włosów bardzo mi odpowiada, ale niestety ta już nie. Cieszę się, że nie kupiłam pełnego opakowania. Oprócz tego wzięłam Skrzyp ze szczotką oraz matujący płyn micelarny. Muszę powiedzieć, że płyn po kilku użyciach sprawia bardzo miłe wrażenie. Może nie matuje do końca, ale zapach i działanie jest bardzo przyjemne!

A teraz urodzinowy upominek :))

Kremowy żel pod prysznic pachnie przecudnie! Czeka aż wybierzemy się razem na basen!
Kremów do rąk nigdy za dużo, więc z pewnością się przyda. I ślicznie pachnie (ja dużo rzeczy po zapachu oceniam :D - wąchacz jestem :D)
Błyskawiczna Terapia Rekonstrukcja - M. twierdzi, że czyni cuda. Zobaczymy :D 
Baza pod makijaż - zobaczymy co wyniknie z tej znajomości ;)
Na tusz z Rimmela Rocket miałam ochotę dawno. Ale ze względu na zapasy nie kupowałam. M. sprawiła mi niezłą niespodziankę :D. Już mnie nęci, żeby go wypróbować. :P

Tyle nowości u mnie. Możecie oczekiwać recenzji :)
Miałyście coś z tych kosmetyków? Jakie były Wasze odczucia? 

D.

Read More




poniedziałek, 7 lipca 2014

Colossalne spojrzenie

Cześć dziewczyny!
Na dworze upały, w pracy nie da się wytrzymać i w ogóle w taką pogodę wyjechałabym na Syberię. Nie wiem już jak radzić sobie z tą pogodą...

Dziś będzie szybki post o moich dwóch tuszowych ulubieńcach od Maybelline z serii Colossal - Cat Eyes i 100% Black.




Na początku codziennego tuszowania rzęs używam Cat Eyes o pojemności 9,5 ml. Maskara posiada cienką, wyprofilowaną szczoteczkę, dzięki której bez problemu dotrzemy do każdej części oka. Stosuję ją jako maskarę podkręcającą, wydłużającą. Już i bez drugiej maskary mogłabym wyjść z domu z delikatnym makijażem, jednak ja preferuję mocniejsze podkreślenie oka ;) Ja nakładam dwie warstwy tuszu, a następnie stosuję 100% Black o pojemności 10,7 ml. Ta z kolei pogrubia rzęsy i ładnie je rozczesuje. A tak obie maskary noszą moje oczka :) :



Obie maskary starczają na bardzo długo, nie zasychają nawet przy codziennym stosowaniu. Po kilku godzinach trochę się osypują, ale wybaczam im to, bo przecież z droższymi maskarami jest tak samo... Ich cena nie jest wygórowana, ok. 30 zł, a na promocjach nawet za ok. 20 zł.

Dostępne są także inne maskary z serii Colossal, w tym wersje kolorystyczne, np. w kolorze turkusowym czy fioletowym, więc dla każdego coś dobrego :D

Macie? Lubicie?
Do napisania! :)
M.
Read More




piątek, 4 lipca 2014

Denkujemy - odcinek 3 w roku 2014

Witajcie!
Dzisiaj przyszedł czas na denko by D. Ostatnie pojawiło się w kwietniu, więc nie mam takiego tempa w zużywaniu kosmetyków jak M. Ale ważne, że zapasy stopniowo się kurczą! :D Przejdźmy teraz do konkretów.

 Tak prezentuje się ono w całości. A jak wypadły poszczególne produkty?

1. Potpourri do kąpieli - nie mam pojęcia jak znalazło się w mojej łazience, podejrzewam, że przybyło z Holandii. Co mogę o nim powiedzieć? Miało przyjemny, orzeźwiający zapach. Taka bardzo lekka cytryna, ale nie ta toaletowa. Nie wysuszało skóry, produkowało niezłą ilość piany i rozpuszczało się błyskawicznie.
2. Apart, nektar do kąpieli - liczi i żurawina - Uwielbiam. Nie wysusza, cudnie pachnie i jest całkiem wydajny! Kupię ponownie zdecydowanie!
3. Schwarzkopf, Nectra Color - Ciemna wiśnia - Zdecydowałam się, że zapuszczam naturalne - od góry :D. A że dół (80% długości) i tak był wcześniej farbowany na brąz, to zrobiłam sobie trójkolorowe włosy. Od góry naturalny ciemny blond, potem brąz i do tego właśnie ciemna wiśnia na końcach. Szczerze? Patrząc po opakowaniu miałam nadzieję właśnie na taki fiolet. I może przed pierwszym myciem on taki był. Ale potem zrobił się, jak nazwa wskazuje, wiśnią. Tak wpasował mi się razem z brązem, że M. w pierwszej chwili nie zauważyła tej małej zmiany :D Niemniej wyglądało to dość fajnie, więc jestem zadowolona.Włosy po farbowaniu były dość suche, odżywka nieco pomogła. Po tych 4 tygodniach kolor dość mocno się wypłukał i praktycznie nie widać, że były farbowane.
4,5. Garnier Fructis - Vitamin Force Hydra - dwa opakowania. Uwielbiam tę odżywkę, włosy się nieco przyzwyczaiły, więc pora na zmianę, ale wrócę na pewno! PS Chyba znów jest promocja na Garnierowe odżywki w Kauflandzie :D Recenzja

6. Adidas - antyperspirant w kulce - Fresh - Był dość wodnisty, ale szybko się wchłaniał i świetnie chronił. Ostatnio Rexona mnie zawiodła kilka razy, więc ją odstawiłam. A ten produkt sprawił się świetnie!
7. FLOS-LEK - żel pod oczy z chabrem bławatkiem i świetlikiem. - RECENZJA
8. Eva Natura- Krem intensywnie nawilżający - RECENZJA
9. Pilniczek i inne bajery na takim bloczku. Nie wiem skąd, szału nie robił, więc szukać nie będę ;P
10. Uroda - Tonik Melisa - RECENZJA
11. Yves Rocher - Retropical - miniaturka żelu i szamponu - Śliczny zapach, który rozwijał się przy pienieniu. Jako szampon taki sobie. Żel nie wysuszał skóry :)
12. Himalaya - Odświeżająca maseczka do twarzy - RECENZJA
13. Dada - Chusteczki nawilżane - przyjemne. Zawsze wożę jakieś w aucie, no przydają się czasem do przetarcia biurka czy rąk przy makijażu :)
14. Avon- Pianka do mycia twarzy - RECENZJA
15. EyeLove Comfort - płyn do soczewek - całkiem ok. Szczerze? Nie zauważyłam jakieś różnicy między innymi płynami. A Wy?
16. Rimmel- Stay Matte - 100 Ivory - Wywalam prawie pełne opakowanie, bo leży od jakiś 3 lat. Nie matował, kolor był za ciemny, a jeszcze ciemniał na buzi. Nie, nie nie!
17. Golden Rose - Rich Color - nr 38 - niedokręciłam go i zgęstniał tak, że nie da się używać. Jednak zostało go bardzo niewiele, więc i tak by niedługo wylądował w denku. RECENZJA

3 próbki zapachów: 2  z Oriflame Serene i life Circle Blossom. Szału nie robiły.
Natomiast Armani Code mnie uwiódł :D

To wszystko na dziś. Lecę zużywać dalej! Trzymajcie się ciepło!
D.

Read More




środa, 2 lipca 2014

Wyniki rozdania

Witajcie!

Nadszedł w końcu ten dzień kiedy i my możemy pochwalić się, że istniejemy w blogosferze rok! Dziękujemy, że jesteście z nami :)
Wraz z rokiem skończyło się nasze rozdanie. Zgłoszeń było sporo, jednak zdarzyły się też osoby, które nie spełniły podstawowego warunku obserwacji bloga.

Przejdźmy do przyjemniejszej części - WYNIKI! :)


Zwyciężczynią jest...


DziwnaJa ! Gratulacje :)

Czekamy 3 dni na maila z danymi do wysyłki, w przeciwnym razie losowanie zostanie powtórzone.
groundbreakingbeauty@gmail.com

Dziękujemy wszystkim za dobrą zabawę, zostańcie z nami, bo to z pewnością nie ostatnie nasze rozdanie ;)

Zaznaczamy, że mamy spisanych wszystkich obserwatorów, osoby, które opuszczą nas po rozdaniu trafią na naszą czarną listę i nie będą brane pod uwagę w kolejnych rozdaniach.

M & D

Read More




poniedziałek, 30 czerwca 2014

Wykończeni

Cześć dziewczyny!

Niestety znowu miałam mały zastój w pisaniu na blogu, ale z ręką na sercu przyznaję, że przynajmniej regularnie czytałam Wasze wpisy :) Doba jest tak krótka, a do zrobienia tyle rzeczy... Do tego zawirowania z wyborem uczelni, kierunku na studia.
Dzisiaj jednak udało mi się znaleźć wolną chwilkę i jestem tu razem z moim małym bo małym, ale czerwcowym śmietnikiem ;)


  • maska do włosów L'Oreal Elsene Total Repair - dobrze radziła sobie z moimi włosami, z pewnością sięgnę po nią ponownie, jak tylko skończę zapasy
  • płyn do soczewek Solo Care Aqua - dobry produkt, soczewki były nawilżone, niestety, podobno go wycofują, więc musiałam przerzucić się na coś innego
  • szampon dodający objętości papaja i bambus - Alterra - solidny, Rossmanowski produkt, właśnie dziś kupiłam jego brata - morela i pszenica, bo ta wersja już mi się przejadła; niestety przy mojej częstotliwości mycia włosów starczał mi na krótko
  • szampon nadający połysk Brilliance Schampoo DeBa Bio Vital - daaaaaaaaaaaawno temu był na nie szał w Biedronce i o ile dobrze pamiętam śmierdział jak dla mnie, początkowo miałam wrażenie jakby podrażniał moją skórę głowy, ale to było chyba tylko złudzenie i ostatecznie udało mi się go wykończyć ;)
  • płyn micelarny BeBeauty - chyba nie trzeba go przedstawiać żadnej z Was ;) kolejna buteleczka zdenkowała, ale postanowiłam, że już po niego nie sięgnę, rezygnuję z miceli
  • 2 x podkład Perfect Skin Bell nr 10 Porcelain - kolorek odpowiedni dla mnie, a cerę mam stosunkowo bladą, cenowo przyjazny, ale dobre krycie utrzymuje się jedynie przez ok. 5h
  • jedwab w płynie Green Pharmacy - mój ulubieniec :) stosowałam go jedynie na końcówki, ale pomagał im, nie puszyły się, nie rozdwajały; ideał na drogeryjnych półkach! i ta cena!
  • korektor w sztyfcie Synergen nr 01 vanilla - bubel jakich mało; niby się nie skończył, ale nie mogę już na niego patrzeć, jestem po nim strasznie pomarańczowa, fu!
  • pomadka Nivea truskawkowa - zwyklaczek, wolę zdecydowanie inne balsamy czy masełka, a nawet jego klasyczną wersję
  • antyperspirant Rexona clear diamond Crystal - od dłuższego czasu jestem wierna Rexonie jeśli chodzi o antyperspiranty i mnie nie zawodzi, zmieniam jedynie warianty, bez większej różnicy ;)
  • 2 x mascara Maybelline Colossal 100% black - jedna z moich ulubionych maskar; używałam ją razem z Cat Eyes, ale obecnie dla odmiany używam zamiast niej One by One
  • mascara Maybelline Colossal Cat Eyes - używam jej bez przerwy, bardzo ładnie podkręca rzęsy i nadaje im ładny, naturalny wygląd
  • mascara 2000 Calorie Max Factor - również jedna z moich zaufanych mascar, jednak po tym jak trafiłam na feralny egzemplarz (?), odstawiłam ją na jakiś czas i wróciłam do Maybelline

To by było na tyle z mojego czerwcowego denka. A jak Wam poszło w tym miesiącu? ;)
Trzymajcie się ciepło w te chłodniejsze dni!

M.
Read More




Return to top of page
Powered By Blogger | Design by Genesis Awesome | Blogger Template by Lord HTML