czwartek, 14 grudnia 2017

Grudniowe nowości od siebie dla siebie | MAYBELLINE HOLIKA HOLIKA MAKEUP REVOLUTION ECOCERA REVLON RIMMEL

Hej!

Połowa grudnia już za nami (jak ten czas szybko leci...), więc zapraszam Was na przegląd dotychczasowych nowości w mojej kosmetyczce. Nie mam czasu na buszowanie między półkami, dlatego, jak typowy informatyk, kupuję przez internet :)

Na początek zakupy z Rossmanna:


Paletka Maybelline The Rock Nudes, która chodziła za mną już od jakiegoś czasu, a w dodatku teraz na promocji! Kolorki bardzo ładne, większość błyszczących, wręcz idealnych do sylwestrowych i karnawałowych make upów :)



Kolejnym nabytkiem jest zmywacz do paznokci w kremie z Delii - bardzo fajna alternatywa do tradycyjnych zmywaczy ze względu na podręczną tubę i neutralny zapach kremu (w przeciwieństwie do typowego 'smrodku' tradycyjnych zmywaczy).


MultiMaska AA oczyszczanie porów + kontrola sebum - już zużyta, więc pewnie niedługo możecie spodziewać się jej recenzji.


Kolejna maseczka to witaminowy koktajl dla skóry - rewitalizująca maska z witaminą C Lirene - ją też zamierzam zużyć na dniach, więc w niedalekiej przyszłości pewnie i jej recenzja :)


Swego czasu używałam podkładów Maybelline i gdyby nie ich trwałość może stosowałabym je do dziś. Ten jest całkiem nowym podkładem w ofercie Maybelline, a mowa o Fit me! - podkładzie matującym do skóry normalnej i tłustej, nr 110 Porcelain. Słyszałam same dobre opinie na jego temat, więc muszę przekonać się na własnej skórze.

Z racji Rossmannowej promocji 2+2 na produkty dziecięce zdecydowałam się skusić na 4 produkty i tak trafiły do mnie:


Krem ochronny przed wiatrem i zimnem z olejem z awokado i wyciągiem z rumianku od Babydream - wiadomo, zimą trzeba dbać szczególnie o naszą cerę, moja na mrozach staje się przesuszona, dlatego postawiłam na szczególną ochronę, którą dają właśnie produkty dla niemowląt i dzieci.


Uwielbiam kąpiele w wannie i mam nadzieję, że z racji, że jest to produkt dla dzieci - będzie pięknie pachniał. Trafiły do mnie perełki do kąpieli o zapachu owoców leśnych z oferty Isana Kids.


Kolejny produkt Babydream - emulsja w sprayu do opalania SPF 50+ - co prawda do lata jeszcze trochę czasu (:D), ale promocja rządzi się swoimi prawami :D Do tej pory miałam z tej firmy krem do opalania SPF 50+ również z oferty dziecięcej i bardzo sobie chwaliłam, z tym, że wchłaniał się dość długo. Ja nie lubię czekać, uwielbiam spraye jeśli chodzi o opalanie, więc myślę, że to będzie dla mnie strzał w 10.


Ostatni produkt z Rossmannowej promocji 2+2 jak i z całych Rossmannowych zakupów to błyszczący żel pod prysznic Isany o zapachu czerwonych jagód. Doczekał się już swojej recenzji na blogu - KLIK.


Drugie zamówienie pochodzi z drogerii Kosmetyki z Ameryki:



Dwie maseczki Holika Holika - pierwsza z nich to Pure Essence Mask Sheet Rose - maseczka z ekstraktem z róży. Różane kosmetyki służą mojej skórze, dlatego jestem bardzo ciekawa tej maski. Druga z nich to After Hard Study Mask Sheet - oczyszczająco-łagodząca maska z olejkiem z drzewa herbacianego i zielonej herbaty, a więc kolejne rzeczy, które służą mojej cerze.


Markę Evree bardzo lubię, dlatego nie zastanawiałam się długo widząc na promocji mleczko do demakijażu twarzy z ekstraktem z rooibosa i olejkiem marula.


Lakierów do paznokci nigdy mi nie dość :D Zaopatrzyłam się w 4 nówki sztuki (za szałowe 2,50 za lakier :DD). Serię Super Gel z Rimmela i zachwalałam ją w tym poście (KLIK), dlatego trafił do mnie kolor, którego jeszcze nie miałam - 023 Grape Sorbet razem z top coatem, który co prawda już u mnie jest, ale top coaty zużywają się szybciej, więc na pewno się nie zmarnuje :) Dalej mamy dwa bardzo żywe i letnie kolory na ożywienie zimy :) Od lewej - Revlon nr 410 Tangerine oraz 60 Seconds Rimmel nr 450 Sunny Days.


Kolejny produkt to uwielbiany żel wielofunkcyjny z aloesem Holika Holika. Słyszałam o nim dobre opinie, dorwałam na promocji i jest też u mnie, bardzo się cieszę na to spotkanie!


Nie należę do super zwolenniczek hybryd, jednak czasem zdarza mi się je nosić, a największą udręką jest dla mnie ich ściąganie, dlatego zaopatrzyłam się w klipsy na paznokcie pomagające usuwać lakiery (zwłaszcza hybrydy) marki Bling.



Jest i druga, bardziej wyczekiwana paletka! MakeUp Revolution Beyond Flawless



A oto jak się prezentuje w środku:




32 kolorki, część matowych, część błyszczących. Kolorki w 100% moje, jestem bardzo zadowolona z zakupu, mam nadzieję, że efekt i trwałość na oczach mnie nie zawiodą.


Jako gratis do zakupów trafił do mnie tester pudru bambusowego Ecocera

Co z tych rzeczy miałyście okazję już testować? Dajcie znać, jak podobają Wam się moje nowości :)

Trzymajcie się,
Michalina
Read More




niedziela, 10 grudnia 2017

Efekt syrenki nie tylko na paznokciach

Witajcie Kochane w to niedzielne leniwe popołudnie :)

Nie wiem jak u Was, ale we mnie drzemie jeszcze czasem mała dziewczynka, księżniczka, która żałuje, że dzieciństwo minęło bezpowrotnie :( Jakaś część z dziecka jest w nas chyba do końca życia i nie powinniśmy się z tym kryć. Swoich dzieci jeszcze nie mam, ale to nie przeszkodziło mi skorzystać z Rossmannowej promocji 2+2 na produkty dziecięce. Brakowało mi jednego produktu, więc zdecydowałam się na błyszczący żel pod prysznic o zapachu czerwonych jagód - i to właśnie on jest bohaterem dzisiejszej recenzji, zapraszam!


Żeli pod prysznic nigdy za wiele, a dziecięce produkty pachną zazwyczaj słodko, dlatego zdecydowałam się właśnie na niego. Poza tym uwielbiam żele Isany, więc w ciemno założyłam, że mi się spodoba. Żel ma pojemność 300ml, ma nieco inne opakowanie niż standardowe żele Isany i oczywiście jest utrzymany w typowo dziewczęcych motywach :) Co do efektu syrenki z tytułu posta - ma mnóstwo błyszczących drobinek, które utrzymują się jeszcze chwilę po kąpieli (ku uciesze mojego chłopaka :D ), spójrzcie same:


Jeśli chodzi o zapach to w sumie ciężko mi sprecyzować - z jednej strony wyczuwam tam nutę truskawki (?), a z drugiej przywołuje mi na myśl te wszystkie okropne lekarstwa z dzieciństwa :)

Żel jest BARDZO rzadki, dlatego nie próbowałam nawet uchwycić konsystencji na zdjęciu bo najzwyczajniej w świecie żel zdążyłby mi spłynąć z ręki zanim zrobiłabym fotkę. Pieni się słabo, ale nie beznadziejnie. Przez to, że jest bardzo rzadki, stosunkowo dużo żelu wydobywa się przez otwór. No i farbuje wodę na różowo (a przynajmniej przez jakiś czas), co pewnie będzie frajdą dla dziewczynek :)

Żel trafił do mnie bardziej jako 'czwarty do brydża', dlatego na pewno do niego nie wrócę, wolę żele Isany ze standardowej 'dorosłej' oferty, jednak przyjemnie było poczuć się znów jak mała dziewczynka :)

Zdarza się Wam samym sięgać po produkty przeznaczone dla dzieci? :)

Trzymajcie się ciepło!
Michalina
Read More




środa, 6 grudnia 2017

Denko w listopadzie wg D.

Hej, hej!

Jak tylko zaczął się grudzień, od razu zaczął padać śnieg, ale się nie utrzymał. Co nie przeszkadza jednak, by było potwornie zimno. Chociaż tak długo jak nie ma lodowatego wiatru, dla mnie często jest w sam raz, jednak wiatr ostatnio niezmiennie towarzyszy zimnej pogodzie :(

Ostatnio dużo nowości było, jak jednak wygląda zużywanie u mnie? Myślę, że mogłoby być lepiej, ale i tak nie jest źle. Robiłam też porządki w kosmetyczce, bo parę rzeczy powinno już zawitać do kosza ze względu na termin ważności, więc część rzeczy idzie nie do końca zużyta, ale już najwyższa pora.

Zerknijmy co poleciało do kosza w tym miesiącu w Mikołajki!

Pierwszy zestaw zużytych kosmetyków:


1. Żel pod prysznic Summer edition Palmolive- Nie potrafiłam określić jego zapachu konkretnie, niemniej był on przyjemny. Żele Palmolive są dla mnie okej, mają przyjemne zapachy i nie wysuszają :)

2. Maska w płachcie z ekstraktem z dzikiej róży i witaminą C - nie zauważyłam szału po jej użyciu, była mocno nasączona, nieco kiepsko wycięta, ale ogólnie przyjemny produkt, ale bez szaleństw w efektach.

3. Szampon nabłyszczający Schauma - jakoś trafił w moje ręce, nie przepadam za szamponami Schaumy, bo po kilku użyciach najczęściej zaczynam mieć przesuszoną skórę głowy, tak było i tutaj. Zapach był przyjemy i szampon domywał oleje, ale nie wrócę do niego.

4. Próbka kremu-żelu Hydra Vegetal Yves Rocher - ogólnie przyjemny krem, kupiłam z rabatem pełnowymiarowy produkt, zobaczymy jak się spisze przy dłuższym stosowaniu. Ma bardzo silny, specyficzny zapach.






5. Maseczka jajeczna do włosów Agafii - miałam ją pierwszy raz, działała okej, być może jeszcze się skuszę, ale wolę ją stosować na przemian z innymi maskami.

6. Próbka Benton Aloe BHA Skin Toner do twarzy - miał taką śliską konsystencję, ale przyjemny, ciężko cokolwiek więcej powiedzieć, bo zużyłam na raz na twarz, szyję i dekolt. Nie uczulił mnie :)


7. Odżywcza kuracja z marokańskim olejkiem arganowym, Avon - serum na końcówki, było bardzo przyjemne, dobrze chroniło końcówki i miało przyjemny zapach, być może kiedyś wrócę, ale tyle jest różnych tego typu produktów, że ciężko powiedzieć :)

8. Maska w płachcie z olejkiem migdałowym i witaminą E - w przeciwieństwie do poprzedniej wersji, po tej było widać efekt od razu, skóra była przyjemnie gładka, nawilżona, pełna blasku! Jeśli na nią gdzieś trafię (nie pamiętam gdzie je dostałam), z pewnością się na nią skuszę!


9. Antyperspirant Go Fresh o zapachu gruszki, Dove - już mam następne opakowanie, dla mnie spisuje się świetnie, z tym, że  w pierwszej chwili może wydawać się duszący

10. Żel pod prysznic z wyciągiem z listków drzewa oliwnego i chabrów, Naturaverde - nie, nie nie NIE. Nigdy więcej. Recenzja


 11. Pomadka ochronna, Alterra - to jeden z kosmetyków nie do końca zużytych, kupiłam ją parę lat temu i po jakimś czasie zapodziałam, zużyłam połowę, a teraz po znalezieniu idzie do kosza. Z tego co kojarzę, była trochę tępa i miała jakby shimmer w sobie.

12. Balsam do ust, wiśniowy Carmex -  Też zużyta połowa, używało się go dużo przyjemniej niż zwykłego, a działanie miał równie dobre. Aktualnie mam truskawkowy w sztyfcie, ale chwilowo odstawiłam, bo udało mi się doprowadzić usta do normalnego stanu, a carmex ratuje mnie z najgorszego możliwego stanu ust.

13. Balsam do ust, klasyczny Carmex - też połowa, bo też się zapodział w którymś momencie. Dla mnie jest to ratunek najbardziej popękanych, przesuszonych ust. Muszę tylko wyczuć, w którym momencie odstawić i przejść na normalny balsam, bo potem zaczyna szkodzić.


14. Lakiery - Rimmel i Astor -  wszystkie były okej, ale już zgęstniały, a ja od jakiegoś czasu przeszłam na hybrydy, więc pora się pożegnać.

15. Insta-Dri, Sally Hansen -  gdy korzystałam ze zwykłych lakierów to był mój ulubiony top coat który przyspieszał wysychanie. Jeśli kiedyś wrócę do zwykłych lakierów (np. latem szalone kolory na stopach :D), to chętnie po niego sięgnę!


I powrót do zużytych do końca kosmetyków :D

16. Kojąca maska w płachcie, LomiLomi - kupiłam w Hebe, była przyjemna, pachniała dość intensywnie jaśminem, ja lubię ten zapach bardzo, więc mi nie przeszkadzało. Była dobrze nasączona. Skóra po niej była gładka, nawilżona i... ukojona :) Spore szanse, że skuszę się ponownie.

17. Podkład w kompakcie 2in1, Manhattan - miał służyć jako podkład lub puder. Nie sprawdzał się w żaden sposób, ale koniec końców zużyłam jako puder. Jako podkład był potwornie pomarańczowy, jako puder przyciemniał podkład i się odcinał. Potrafił podkreślać pory... Temu panu już dziękujemy.

18. Eyeliner Celebrities Eveline - był w porządku, trzymał się dobrze, głęboka czerń, łatwo się nim posługiwało.

19. Tusz do rzęs, False Lash Wings, L'Oreal - Jako świeży był całkiem fajny, robił szał, ale pod koniec się już osypywał mocno i był mordęgą. Raczej nie wrócę, bo mam swoich ulubieńców z Maybelline.


I to tyle w tym miesiącu. Mogło być lepiej, ale źle chyba też nie jest :) Znacie coś z tych kosmetyków?
Trzymajcie się ciepło!

D.
Read More




niedziela, 3 grudnia 2017

To już kosmetykoholizm! Nowinki kosmetyczne

Hej dziewczyny!

Jak mijają Wam pierwsze dni grudnia? Ja najchętniej siedziałabym pod kocem owinięta jak naleśnik :) Ale cieszę się bardzo, że zbliża się zima, bo uwielbiam tę porę roku!

Ostatnio wpadło do mnie kilka nowości kosmetycznych, jestem chyba już uzależniona od kupowania, a nie zużywania :P Zapasy rosną na potęgę i nie wiem kiedy zdążę to wszystko wykończyć, ale chyba same wiecie jakie to miłe uczucie kupić sobie coś nowego :D


Jak dla mnie wszystkie produkty za zdjęć to nowości. Tak produkty prezentują się bliżej:


Pierwszy z produktów włosowych to Marion Oto Loki balsam na małe sprężynki. Ma podkreślać kształt loków i fal, nadawać sprężystość i elastyczność, dyscyplinować loki. Jestem bardzo ciekawa tego produktu, bo lubię testować produkty na podkreślanie fal i loków. Z pewnością za jakiś czas doczekacie się recenzji tego produktu.


Bardzo lubię zapachy Calvina Kleina. Zawsze byłam uzależniona od Euphorii, ale z racji, że akurat mi się wykończył, a w Rossmannie trwała promocja na 1+1 z perfumami, to przy okazji kupowania prezentów gwiazdkowych, wpadło też coś dla mnie :) Calvin Klein - In2U for her - bardzo podoba mi się ten zapach, kobiecy, kwiatowy. Jest trwały i jestem bardzo zadowolona z tego zakupu.


Zainspirowana produktem z GlossyBoxa Daily Routine, który otrzymała D. zdecydowałam się na produkt Barnangen - balsam do ciała Caring Body Lotion. Akurat był dodatkowo na promocji, ma dużą pojemność (400 ml), więc mam nadzieję, że będzie wydajny. Aktualnie czeka grzecznie na swoją kolej :)



Przy okazji wybierania gwiazdkowych prezentów na stronie Empiku, przejrzałam ich kosmetyczną ofertę. Lubię czasem tam wracać, bo często mają fajne promocje i super produkty można kupić naprawdę za grosze. Tym razem skusiłam się na kolejny produkt do brwi od Revolution - Brow Pomade w wersji Blonde. W zestawie był już dwustronny pędzelek, kolor jak najbardziej dla mnie trafiony, podoba mi się efekt i co najważniejsze to, że jest trwały, bo w przypadku poprzedniego produktu do brwi Revolution po kilku godzinach się ścierał.



Za grosze udało mi się dorwać drugą z włosowych nowości, na która czaiłam się od jakiegoś czasu, a mianowicie buteleczkę serum z olejkiem z czarnuszki od Bioelixire. Jestem ciekawa efektów, tym bardziej, że olejku się nie spłukuje.

Tym razem trochę skromniej z nowościami, ale jestem bardzo zadowolona z nich. Teraz misją jest zużywanie :D Jesteście ciekawe czegoś, macie opinie o którymś z produktów? :)

Przesyłam Wam ciepło prosto z kołderki, Kochane! :)

Michalina
Read More




środa, 29 listopada 2017

Ostatnia listopadowa spowiedź z nowości D.

Hej, hej!
Nie wiem jak u Was, ale u mnie zaczynają być przymrozki i jak myślę o wyjściu z domu, to mam ochotę zawinąć się w kocyk i  albo iść spać, albo z kubkiem gorącej czekolady czytać książki. Ale jednak życie, uczelnia i praca wymagają ode mnie ruszenia  się z domu, co nie zawsze powoduje u mnie radość - szczególnie jak pada i wieje mroźny wiatr jak ostatnio :(
Ale jak wyjdę z domu, to przynajmniej mam czasem okazję wejść do Rossmanna. Ale w zasadzie... bez wyjścia z domu nowości też przychodzą... Więc nie ma znaczenia :D Przejdźmy do tego co ostatnio przyszło :)


Małe zamówienie z Avon -  odżywka i szampon z powodu zapachu (uwielbiam gruszki :D). Sam skład mają słaby, ale zapach całkiem przyjemny :D Oprócz tego pomadka matowa w odcieniu "Dare to be Bare" i kredka do oczu w czarnym kolorze :)


Do Yves Rocher poszłam za jakimś peelingiem do twarzy i po płukankę. W zasadzie nie byłam pewna, czy chcę ten peeling do twarzy i miałam wziąć tylko żel, który przypadł do gustu mojemu chłopakowi, ale dostałam na niego 40% zniżki, więc stwierdziłam że spróbuję.


Będąc w Hebe skusiłam się na 2 antyperspiranty Dove - jeden gruszkowy (lubię go, choć w pierwszym odczuci może wydawać się duszący) oraz nowy dla mnie wariant zapachowy.


Również w Hebe skusiłam się na 2 maseczki w płachcie - jedna Acerola i druga Jaśmin. Jaśmin już przeszedł do przeszłości, będzie w denku :D. Dodatkowo wzięłam masełko do ust Bielendy - soczysta malina. Póki co spisuje się całkiem dobrze, jak już doprowadziłam usta do porządku.


Zamówienie z Cocolity.  W pierwszej przesyłce pomylili się i zamiast palety MUR Death by Chocolate przysłali mi pomadkę Atomic Red z MUR, ale po wyjaśnieniu sytuacji, bez problemu dosłali paletę. Paletka jest przepiękna, aż chce się ją ugryźć :D. Do tego skusiłam się na Krem BB z Holika Holika, który póki co czeka, raczej na cieplejsze dni :). Do przeprosinowej przesyłki dołączono również kilka próbek, które póki co też czekają.


Dzisiejsze, świeżutkie :D Żel pod prysznic Isana z limitowanej edycji - kto się może im oprzeć, na pewno nie ja :D. Do tego żel truskawkowy, który zażyczył sobie chłopak, ale na pewno mu podbiorę :D. Dodatkowo na spróbowanie wzięłam peeling enzymatyczny z Lirene i maseczkę.


Zima jest ciężka dla moich włosów, a dodatkowo ostatnio strasznie dużo stresu i nerwów na co dzień doświadczam, więc wypadają mi na potęgę. W ramach wzmocnienia zdecydowałam się na tabletki Megakrzem i Capitavit. Żadnego z tych nie miałam chyba do tej pory (na pewno nie miałam Capitavitu, ale co do tabletek nie jestem pewna, bo swego czasu sporo przerobiłam). Zobaczymy, jak się spiszą.

Oprócz tego dostałam moje pierwsze pudełko beGlossy

I to by było na tyle. Więcej w listopadzie nie będzie grzeszków :D Niedługo będzie pora rozliczenia się z denka :D
Do zobaczenia!

D.
Read More




sobota, 25 listopada 2017

Ognista czerwień Rimmela

Hej dziewczyny!

Zastanawiałam się ostatnio czy kobiety w ogóle malują jeszcze paznokcie normalnymi lakierami. Hybrydy w ostatnim czasie wiodą prym na rynku i nic nie wskazuje na to, żeby miało się to zmienić w najbliższym czasie. Nie ścierają się, długo można je nosić (chociaż muszę Wam przyznać, że przy moich szybko rosnących paznokciach mam odrosty już po 4 dniach, więc hybrydy są dla mnie dość nieopłacalne). Sama nie posiadam swoich lakierów hybrydowych ani lampy, więc na zabiegi chodzę do kosmetyczki albo koleżanki.

Ściąganie hybryd trwa u mnie godzinę, a moje paznokcie są wtedy w opłakanym stanie i zawsze powtarzam sobie, że już nie doprowadzę ich do takiego stanu. Hybrydy po prostu niszczą moje paznokcie. Ale i tak co jakiś czas do nich wracam ze względu na brak konieczności ciągłego ich malowania. Tak, jestem trochę leniwa :P

W przerwach od hybryd chcę mieć ładne, zadbane dłonie, dlatego miesiąc temu na promocji Rossmanna skusiłam się na 20 lakierów, możecie je obejrzeć w tym poście -> KLIK.

Dziś mowa o jednym, a właściwie dwóch z nich z serii Super Gel by Kate, a dokładniej o odcieniu 042 Rock N Roll oraz top coat.


Kolorek Rock N Roll to klasyczna, ognista czerwień. Pędzelek jest standardowy dla lakierów Rimmela, dość szeroki, bardzo je lubię. Sam lakier rozprowadza się bez problemu, nie zostawia smug, grudek czy innych bąbelków. Gładka, czerwona płytka paznokcia. Chociaż w tym przypadku już jedna warstwa dała pełne krycie, standardowo maluję dwoma warstwami i do tego pomalowałam go top coatem na wierzchu, oto efekty:



Powiem Wam, że byłam nieźle zaskoczona, gdy lakier bez problemu trzymał się trochę ponad tydzień, jakieś 8-9 dni. Dopiero wtedy zaczął się trochę ścierać na brzegach. Dla mnie szok. Poeksperymentowałam też i pomalowałam jedną warstwą bez top coata, tu już bez rewelacji, po 2 dniach musiałam zmywać pazurki.

Połączenie Super Gel by Kate + top coat Rimmela jest dla mnie pozytywnym zaskoczeniem, w końcu lakier, którym mogę pomalować paznokcie na dłużej niż 3-5 dni. Cieszę się, że zaopatrzyłam się też w inne wersje kolorystyczne - 035 Coral Queen i 082 Purple Splash i mam nadzieję, że one również nie zawiodą. Pewnie i one doczekają się swojego wpisu na blogu, stay tuned! :)



A u Was co gości na paznokciach? Jaki jest Wasz stosunek do hybryd?

Trzymajcie się ciepło,
Michalina
Read More




czwartek, 23 listopada 2017

Moje pierwsze pudełko :D Moje Daily Routine ze mną!

Oj ostatnio dużo pierwszych razy :D
Pudełka chodziły za mną dłuższy czas już, ale jakoś nie mogłam się skusić. W końcu w listopadzie zdecydowałam się :D
Niecierpliwie przebierałam nóżkami w pracy, gdy powoli zbliżał się czas, że mogę biec po moją paczuszkę :D Co się tam znalazło i czy jestem zadowolona?


Byłam bardzo ciekawa, co jest w środku, ale chciałam też cieszyć się chwilą :D


Temat pudełka brzmiał "Daily Routine" i miałam nadzieję, że skoro tego typu temat, to powinno mi przypasować, jednak gdy zobaczyłam, że pierwszym produktem jest pomadka, zmartwiłam się, że będzie w kolorze, którego nigdy nie będę nosić.


Cały dzień pilnowałam się, żeby nie podejrzeć zawartości na internecie :D


Tadaaaaa! Przyjrzyjmy się coś bliżej :)


Pielęgnacyjny krem pod prysznic - pachnie ładnie, delikatnie, zobaczymy  jak się spisze :)
Olejek w kremie Nivea - mi trafiła się wersja kakao i olejek makadamia. Pachnie okej, bez szału, trochę słabo ze składem bo zauważyłam alkohol denat. w składzie :( i to dość wysoko, a produkt przeznaczony teoretycznie do skóry normalnej i suchej.



Normalizujący peeling do twarzy Vianek-  jak na złość w zeszłym tygodniu kupiłam sobie peeling do twarzy, bo potrzebowałam na już. No to dostałam. Więc teraz mam dwa :D Cieszę się z tego produktu, bo miałam na niego w zasadzie ochotę, ale jakoś nie wpadł mi w łapki.
Krem nawilżająco-kojący Uriage - Jestem ciekawa, nie miałam kosmetyków tej firmy chociaż ją znam. Zobaczymy jak się spisze :)




Pierre Rene, Royal Mat Lipstick - Pomadka, której się tak bałam, przyszła w bardzo ładnym, delikatnym kolorze, że nawet mój chłopak ją zaakceptował, a on nie lubi gdy maluję usta, woli je naturalnie :D Mój odcień to nr 09 Posh Petal.

Na zdjęcia indywidualne nie załapała się miniatura szamponu Wella Professionals z lini Fusion Intense Repair - to w zasadzie jedyny produkt, który mnie trochę zawiódł, bo miałam chrapkę na maskę lub odżywkę. No ale zmarnować się nie zmarnuje, zobaczymy jak się spisze.

To wszystko na dziś, zabieram się za testowanie!
Miłego wieczoru!

D.

Read More




Return to top of page
Powered By Blogger | Design by Genesis Awesome | Blogger Template by Lord HTML