czwartek, 23 listopada 2017

Moje pierwsze pudełko :D Moje Daily Routine ze mną!

Oj ostatnio dużo pierwszych razy :D
Pudełka chodziły za mną dłuższy czas już, ale jakoś nie mogłam się skusić. W końcu w listopadzie zdecydowałam się :D
Niecierpliwie przebierałam nóżkami w pracy, gdy powoli zbliżał się czas, że mogę biec po moją paczuszkę :D Co się tam znalazło i czy jestem zadowolona?


Byłam bardzo ciekawa, co jest w środku, ale chciałam też cieszyć się chwilą :D


Temat pudełka brzmiał "Daily Routine" i miałam nadzieję, że skoro tego typu temat, to powinno mi przypasować, jednak gdy zobaczyłam, że pierwszym produktem jest pomadka, zmartwiłam się, że będzie w kolorze, którego nigdy nie będę nosić.


Cały dzień pilnowałam się, żeby nie podejrzeć zawartości na internecie :D


Tadaaaaa! Przyjrzyjmy się coś bliżej :)


Pielęgnacyjny krem pod prysznic - pachnie ładnie, delikatnie, zobaczymy  jak się spisze :)
Olejek w kremie Nivea - mi trafiła się wersja kakao i olejek makadamia. Pachnie okej, bez szału, trochę słabo ze składem bo zauważyłam alkohol denat. w składzie :( i to dość wysoko, a produkt przeznaczony teoretycznie do skóry normalnej i suchej.



Normalizujący peeling do twarzy Vianek-  jak na złość w zeszłym tygodniu kupiłam sobie peeling do twarzy, bo potrzebowałam na już. No to dostałam. Więc teraz mam dwa :D Cieszę się z tego produktu, bo miałam na niego w zasadzie ochotę, ale jakoś nie wpadł mi w łapki.
Krem nawilżająco-kojący Uriage - Jestem ciekawa, nie miałam kosmetyków tej firmy chociaż ją znam. Zobaczymy jak się spisze :)




Pierre Rene, Royal Mat Lipstick - Pomadka, której się tak bałam, przyszła w bardzo ładnym, delikatnym kolorze, że nawet mój chłopak ją zaakceptował, a on nie lubi gdy maluję usta, woli je naturalnie :D Mój odcień to nr 09 Posh Petal.

Na zdjęcia indywidualne nie załapała się miniatura szamponu Wella Professionals z lini Fusion Intense Repair - to w zasadzie jedyny produkt, który mnie trochę zawiódł, bo miałam chrapkę na maskę lub odżywkę. No ale zmarnować się nie zmarnuje, zobaczymy jak się spisze.

To wszystko na dziś, zabieram się za testowanie!
Miłego wieczoru!

D.

Read More




niedziela, 19 listopada 2017

Moje pierwsze... wysuszenie?! - o moim najnowszym ekologicznym bublu....

Witajcie!
Dzisiaj opowiem trochę o bublu(przynajmniej w moim przypadku), na którego ostatnio natrafiłam. Dostałam go kilka miesięcy temu w prezencie i ostatnio zaczęłam go używać. O czym mowa? O żelu pod prysznic Naturaverde Bio.



Opis:
Ekologiczny żel pod prysznic z wyciągiem z listków drzewa oliwnego i chabrów- ukojenie i wygładzenie skóry. Ekologiczny, przyjazny dla środowiska żel pod prysznic Naturaverde Bio, wzbogacony ekstraktem z listków drzewa oliwnego i chabrów pozostawia na skórze delikatny, naturalny zapach. Łagodna formuła żelu ukoi i wygładzi Twoją skórę, która po umyciu pozostanie gładka , nawilżona i pachnąca zapewniając Ci dobre samopoczucie i naturalne piękno. Produkt nie zawiera drażniących substancji spieniających- SLES, parabenów- konserwantów, barwników i substancji ropopochodnych. Produkt posiada certyfikat ekologiczny ICEA- Włoskiego Instytutu ds. Certyfikacji Etyki Środowiskowej. Ekstrakty roślinne zostały pozyskane wyłącznie z certyfikowanych upraw ekologicznych. Przetestowany dermatologicznie. Wyprodukowano we Włoszech.


 Skład:


Aqua (Water), Disodium Lauryl Sulfosuccinate, Coco-Betaine, Citric Acid, Decyl Glucoside, Coco- Glucoside, Glyceryl Oleate, Sodium Cocoyl Glycinate, Sucrose, Glycerin, Sorbitol, Olea Europea Leaf Extract (Olea Europaea (Olive) Leaf Extract, Centaurea Cyanus Flower Extract, Sodium Benzoate, Parfum (Fragrance)

Opinia:
Ech... TL;DR już znacie po tytule :) W żelu pod prysznic oczekuje przede wszystkim przyjemnego zapachu albo chociaż neutralnego i żeby nie przesuszał nadmiernie skóry. A więc co mi w nim nie pasowało tak bardzo? 

Sam wygląd butelki jest bardzo ładny i zachęcał mnie do użycia szczerze mówiąc. Kiedy go dostałam, próbowałam go "poniuchać" ale nie czułam żadnego zapachu, więc mój entuzjazm nieco opadł, ale pomyślałam że może jest na tyle delikatny, że dopiero pod prysznicem go poczuję. Niedawno nadszedł jego czas. Butelka zamykana na klik, ale jakoś ciężko się go otwiera (chociaż nie tak ciężko jak jego następcę -  żel peelingujący z Yves Rocher, ale o tym opowiem kiedy indziej). Ratowałam się więc odkręcaniem go po prostu, bo tak było bezpieczniej.
Konsystencja - no właśnie, to miał być żel... A jest taka w zasadzie prawie woda. Jest potwornie rzadki,  gdyby nie to, że ostatnio wyjątkowo używałam myjki do ciała, zamiast mycia po prostu ręką, chyba musiałabym się nim polewać na całe ciało bo był tak rzadki... Na myjce pienił się w stopniu okej, bez szału, a biorąc pod uwagę, jak dużo produktu tak czy siak wydobywało z butelki przez konsystencję... Słabo wypada bym powiedziała...

Przejdźmy do zapachu - dla mnie jest duszący i męczący, ciężki. Najwyraźniej połączenie chabrów i oliwek to nie jest połączenie, które odpowiada mojemu nosowi. Do tego potrafi utrzymywać się na skórze przez dłuższy czas. Więc już jedna z najważniejszych rzeczy dla mnie nie została spełniona.
Ale prawdziwym gwoździem do trumny, który spowodował, że zużywanie tego żelu było prawdziwą mordęgą, jest fakt, że przesuszył mi okropnie skórę. Ogólnie moja skóra na ciele nie jest mocno wymagająca, jak jestem mocno leniwa to nic się nie stanie jeśli zapomnę raz czy drugi posmarować się balsamem. Otóż po tym żelu, skóra błaga o balsam. Jest tak potwornie napięta i przesuszona, że aż nie chciało mi się wierzyć, że jakiś żel może spowodować coś takiego. W każdym razie w czasie stosowania tego żelu, balsamowanie było codziennie, czasem dwa razy dziennie, żeby skóra była w stanie chociaż względnego komfortu....


 Wykończyłam go w końcu i nigdy nie wrócę, i raczej nie spojrzę na produkty tej marki... Mocno się zraziłam. Macie doświadczenia z produktami tej firmy? Może miałam jakiś felerny egzemplarz...

D.
Read More




środa, 15 listopada 2017

Nowości Rozdania i Rossmann po raz pierwszy, po raz drugi i po raz trzeci, kupione!

Hej!

Pamiętacie mój ostatni wpis (klik), w którym pokazywałam, jakie nowości do mnie trafiły? Już wtedy myślałam, że jest tego mnóstwo, a teraz? Zapasy rosną w trochę niepokojącym mnie tempie :D

Chciałam Wam pokazać dziś co trafiło do mnie z wygranych rozdań, promocji -49/55% w Rossmannie (tak, wiem, że minął już miesiąc od tej akcji :D ) i ostatnich zakupów w Rossmannie. No to zaczynamy! Oto jak prezentuje się całość (nie wiem czy starczy mi życia na przetestowanie całych moich zapasów):


Na początek przyszła paczuszka od Oli z bloga Pospolita Ola, a oto jej zawartość:


Przyjrzyjmy się bliżej produktom kosmetycznym:


  • 2 aplikatory do makijażu typu SiliSponge
  • pomadka Popfeel nr B13 (naturalny, delikatny nudziakowy róż)
  • gąbeczka do makijażu
  • silikonowa myjka do pędzli
  • 3 lakiery Bell z serii Secret Garden (kolejno od lewej: nr 05 Tulip, nr 06 Rose, nr 03 Secret Flower)
  • hypoalergiczny rozświetlacz do twarzy i ciała nr 02, Bell
  • hypoalergiczny róż rozświetlający nr 03, Bell
  • 4 konturówki True Lips Me Now Generation II (od lewej: nr 052, 057, 056, 058)
  • 3 pędzle typu Oval Brush
  • pędzel rybka
Poza rzeczami kosmetycznymi w paczuszce znalazły się również zegarek, 2 bransoletki i koronkowy choker.

Druga paczuszka to wygrana w bułgarskim rozdaniu u Hair Witch Project, a oto co wchodziło w skład paczuszki:

  • zestaw różanych kosmetyków prosto z Bułgarii, tj. szampon, mydełko i krem do twarzy - wszystkie pachną przecudownie!
  • gratisowo Iwona dorzuciła kilka próbek: łagodzący krem BB SPF 15 z ekstraktem z jeżówki Vianek, wzmacniający krem do twarzy na noc z ekstraktem z kasztanowca Vianek, lekki balsam nawilżający Clochee, intensywnie regenerująca maseczka do włosów L'biotica Biovax
  • i również gratisowo coś słodkiego :)

Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję, dziewczyny!!


Od Rossmannowych przecen -49/55% minął już miesiąc, ale jeszcze nie zdążyłam pochwalić się, jak zaszalałam. Zakupy robiłam online, bo wrocławskie Rossmanny przeważnie w czasie przecen są przeludnione no i nie chciałam kupować otwartych produktów, których przed chwilą UŻYWAŁA inna kobieta. Z promocji -55% skorzystałam dwukrotnie i oczywiście kupiłam tylko niezbędne rzeczy :D Oto zawartość pierwszego zamówienia:


  • cukrowy poziomkowy peeling do ust Evree
  • ulubiony podkład matujący City Matt Lirene w odcieniu 203
  • 2 zestawy K Lips (płynna matowa pomadka + konturówka) Lovely - trafiły do koszyka w sumie przypadkiem, fajnie byłoby mieć usta Kardashianek, ale nie wierzyłam w żadne obietnice tego produktu, a okazały się jednymi z odkryć 2017r., są rewelacyjne! (na zdjęciu od lewej - nr 2 Pink Poison i nr 5 Lovely Lips) 
  • nawilżająca baza pod makijaż poprawiająca koloryt skóry Bielenda - chodziła za mną od dłuższego czasu, po prostu musiałam ją kupić
  • lakier do paznokci L'Oreal nr 330 Fuchsia Palace
  • lakier do paznokci 60 seconds Rimmel nr 340 Berries and cream
  • puder Stay Matte Rimmel nr 03 Peach Glow - również już n-te opakowanie, uwielbiam ten puder
  • top coat Super Gel Rimmel
  • lakier do paznokci Super Gel by Kate, Rimmel, nr 042 Rock N Roll
  • tusz do rzęs Lash Sensational Maybelline - ulubiony, nie lubię zamieniać go na inne maskary
  • tusz do rzęs Pump Up Lovely - za dużo chyba mówić nie trzeba, tusz rozsławiony w internecie, stosowała go chyba każda kobieta; lubię, ale wolę Lash Sensational, niemniej co jakiś czas wracam też do Pump Up
Czas na drugie promocyjne zamówienie z Rossmanna:


Tym razem zaszalałam BARDZO z lakierami :D Lubię wracać do hybryd, ale trochę psują kondycję moich paznokci, więc staram się stosować hybrydy co ok 2 miesiące, a w przerwach między nimi lubię mieć pomalowane paznokcie i oczywiście mieć w czym wybierać, stąd takie zapasy :) Do koszyka trafiło 16 (!!!) lakierów i zaczynając od góry od lewej są to:
  • Wibo Coat Manicure nr 14
  • Wibo Chic Matte nr 3
  • Wibo Incredible Gel nr 11
  • Wibo Chic Matte nr 6
  • Lovely Classic nr 204
  • Wibo Coat Manicure nr 11
  • Wibo Coat Manicure nr 10
  • Wibo Incredible Gel nr 12
  • Wibo Incredible Gel nr 4
  • Rimmel Super Gel nr 035 Coral Queen
  • Rimmel Super Gel nr 082 Purple Splash
  • Wibo Chic Matte nr 4
  • Wibo Coat Manicure nr 21
  • Wibo Extreme Nails nr 181
  • Wibo Incredible Gel nr 9
  • Lovely Gloss Like Gel nr 237
Żeby nie było tak kolorowo, do koszyka trafiło też kilka produktów do ust:
  • klasyczna pomadka Bebe - któraś już u mnie, dobrze nawilża usta i ma piękny zapach/smak
  • klasyczna pomadka Blistex - identycznie jak wyżej :)
  • jagodowy balsam do ust EOS - moje pierwsze jajeczko EOSa, jestem z niego bardzo zadowolona :)

Na koniec zakupy z Rossmanna, które dotarły do mnie dziś:


  • zapas ukochanych pasków wybielających, aktualnie mam przerwę, bo nie można stosować ich non stop, ale akurat trwa na nie promocja w Rossmannie, więc skorzystałam :)
  • jako że wszystko robię w biegu, przyda się suchy szampon Batiste w mojej ulubionej wersji Oriental
  • żele pod prysznic Isany zna chyba każdy - tanie i duży wybór zapachów - tym razem skusiłam się na połączenie kokosa i mango - cudowne!
  • krem do depilacji do skóry wrażliwej Bielenda Vanity - nie sposób zliczyć ile opakowań już zużyłam, uwielbiam i nigdy mnie nie zawiódł
  • ultra oczyszczające plastry na nos Selfie Project
  • lakierów nigdy dość, więc trafił do mnie jeszcze lakier Chic Matte od Wibo nr 5 w pięknym śliwkowym kolorze, idealnym na jesień
  • golarki Simply Venus Gillette - uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam :)
  • zupełna nowość u mnie - nawilżająco-wzmacniający szampon do włosów z czarną orchideą Wierzbicki & Schmidt
  • przeciwzmarszczkowy krem na noc Nivea Q10 plus C
  • byłam tak zachwycona zestawami do ust K Lips od Lovely, że skusiłam się na jeszcze jeden odcień, tym razem odeszłam od stonowanych różów bardziej w brązy i czerwienie - nr 7, nie mogę się doczekać, aż zastosuję go na ustach!

Uff, dotarliśmy do końca nowości :) Dajcie znać, jak Wasze doświadczenia z jakimiś z tych produktów? A może coś wpadło Wam w oko? :)

PS Dziewczyny, zostałam bankrutem! ;)

Michalina

Read More




niedziela, 12 listopada 2017

Cedrowa odżywka do włosów WHITE AGAFIA

Witajcie!
Dzisiaj opowiem o odżywce, którą wrzuciłam do koszyka, a tak, przy okazji, bo była w promocji. Czy się sprawdziła? O tym przekonacie się już za chwilę :)
 

Opis:
Cedrowa odżywka do włosów WHITE AGAFIA to naturalna odżywka stworzona na bazie olejków i ekstraktów z syberyjskich ziół. Zawarty w niej olejek cedrowy odżywia i regeneruje włosy oraz zapewnia im ochronę przed uszkodzeniami.
Zawarty w odżywce olejek z syberyjskiego cedru jest doskonałym środkiem, który regeneruje uszkodzoną strukturę włosów. Sprawia on, że włosy stają się wyraźnie wzmocnione i wygładzone oraz nabierają zdrowego wyglądu. Olejek cedrowy, wzbogacony o ekstrakty syberyjskich ziół, zapewnia włosom głębokie i obfite odżywienie oraz dodaje włosom blasku.
Nie zawiera silikonów i nie obciąża włosów. 
DZIAŁANIE:
  • wzmacnia włosy
  • odżywia i regeneruje włosy
  • dodaje włosom blasku
  • wzmacnia cebulki
  • odżywia skórę głowy
  • ułatwia rozczesywanie włosów
Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cyclopentasiloxane, Cetrimonium Chloride, Pinus Sibirica Seed OilWH*, Amaranthus Spinosus Seed Oil*, Linum Usitatissimum Seed Oil*, Juniperus Sibirica Needle ExtractWH*, Salvia Officinalis Leaf Water*, Morus Nigra Fruit Extract*, Dimethiconol, Dimethicone, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Ceteareth-20, Glycerin, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Cetrimonium bromide, Citric Acid, Parfum, Limonene, Linalool.
(*) - Składniki pochodzące z upraw ekologicznych
(WH) - Ekstrakty z dziko zbieranych ziół syberyjskich. 
Opakowanie: butelka, poj. 280 ml
Sposób użycia: Nanieść na umyte włosy, rozprowadzić równomiernie na całej długości, pozostawić na 1-2 minuty, następnie obficie zmyć wodą.

 Cena: ok. 10 zł

Moja opinia:
 
To był spontaniczny zakup, więc nie miałam potężnych oczekiwań co do tego produktu. Mam długie włosy, wyprostowane sięgają do bioder (co uświadamia mi, że są już za długie pora je podciąć odrobinę). Oczekiwałam więc tego, czego oczekuję od każdej odżywki - przyjemny zapach, lekkie wygładzenie i nawilżenie włosów, ułatwienie rozczesywania włosów i nie przeciążanie włosów. Jak do tego, a także do obietnic producenta ma się ten produkt w rzeczywistości?


Konsystencja jest kremowa, średnio gęsta - na pewno bardziej gęsta od np. maski jajecznej Agafii (odżywka jest jej bezpośrednim następcą więc mam porównanie bieżące :D). Przyjemnie rozprowadza się po włosach i nie ścieka. 

Jeśli chodzi o zapach - pachnie męsko :P. Całkiem przyjemnie, jednak ten zapach nie pozostaje na włosach po spłukaniu. Na dłuższą metę mógłby męczyć.

Pora na działanie samej odżywki.
Czy moje oczekiwania zostały spełnione? Włosy po zastosowaniu są gładkie, nawilżone i łatwo się rozczesują. Problem powstaje przy obciążaniu. Jeśli zastosujemy odżywkę tak jak zaleca producent - na całą długość - ja po 1 dniu muszę umyć włosy, a zwykle myję co 2-3 dni (tak samo zresztą mój chłopak, który jej użył raz). Więc odpada na całą długość, jest po prostu za ciężka. Jednak "od ucha" sprawdza się świetnie i tak ją teraz stosuję. Gdy skonfrontujemy więc obiecywane działanie, to cóż...  wszystko co wymaga nałożenia odżywki powyżej ucha i na skórę głowy - w moim przypadku nie może być spełnione. Mimo wszystko uważam, że odżywki się przyjemnie używa i włosy mają więcej blasku i są cudowne w dotyku. Do tego moje lepiej się kręcą :D

Podsumowując, używa się tej odżywki bardzo przyjemnie, jakiś wielkich cudów nie zauważyłam, ale jest to przyzwoita odżywka z fajnym składem. Czy do niej wrócę? Nie wiem, jest wiele odżywek, które chcę przetestować. Jakaś szansa na powrót jest, bo moje loki chętniej się po niej pojawiają.

Znacie? Lubicie?
Jakie odżywki maski polecacie jeszcze z Agafii/White Agafii?

D.
Read More




wtorek, 7 listopada 2017

Nowości u D.

Long time, no see! Ach, dawno mnie tu nie było, oj dawno! Można to wręcz uznać za nowy początek! :D Dużo się działo, dużo się dzieje więc gwarancji żadnych nie ma, ale co tam!


Skoro nowy początek to nowości pasują jak ulał - w październiku miałam imieniny więc parę nowych kosmetyków wpadło. Większość z nich nie jest jeszcze napoczęta nawet, czeka na swoja kolej :D Spójrzmy, co się pojawiło u mnie :)

Na pierwszy rzut moje pierwsze zamówienie z cocolity - jakoś zawsze było mi nie po drodze aż w końcu się zdarzyło! 

 Czyli zapas podkładu Revlon Colorstay - odcień 150 Buff. Tym razem oprócz tradycyjnej dla mnie wersji dla cery mieszanej i tłustej, zdecydowałam się wziąć również dla cery normalnej i suchej, bo zimą mojej cerze jest bliżej suchej niż mieszanej. Oprócz tego krem na dzień z Biolaven, zobaczymy jak się spisze. Zaufany tusz do rzęs Maybelline Colossal - nigdy mnie nie zawiódł jeszcze :) I jeszcze jeden pierwszy raz dla mnie - kamuflaż z Catrice - wiem, że to kultowy kosmetyk, więc pokładam w nim spore nadzieje! W gratisie dostałam tonik aloesowy, który czeka na wypróbowanie :D

Z racji imienin wpadło kilka rzeczy również :)
 Jednym z prezentów był zestaw kosmetyków z Yves Rocher - żel pod prysznic, żel peelingujący pod prysznic oraz krem do rąk. Wszystkie pachną przecudownie w opakowaniach, ale póki co jedynie krem do rąk poszedł w obroty :D Pachnie przecudnie (krem i peelingujący żel są o zapachu mango i kolendry, natomiast żel pod prysznic to mandarynka i cedr).


Oprócz tego prezentem było również masło do ciała z ECOreceptura ze Starej Mydlarni (i peeling grecki, który, z jakiegoś powodu, nie pojawił się na zdjeciach). Przy okazji poszukiwania kremu do twarzy, gdy kupowałam prezent dla mamy mojego chłopaka, dostałam próbkę Hydra Vegetal od Yves Rocher. Próbka była bardzo przyjemna, więc zdecydowałam się kupić ten krem-żel, tym bardziej że była promocja 19,90 zamiast 44,90. Możecie spodziewać się recenzji tego kremu :)

Mam wrażenie, że (oprócz peelingu) o czymś zapomniałam. Ale cóż... Najwyżej wyjdzie przy denku pod koniec miesiąca :D

Trzymajcie się ciepło w te jesienne dni!
D.
Read More




niedziela, 1 października 2017

Wielki haul kosmetyczny

Dziś przychodzę do Was z moimi kosmetycznymi zakupami ostatniego czasu. Nie powiem, zaszalałam, a moje zbiory kosmetyków powiększyły się BARDZO. Mimo to nie żałuję, jest wiele produktów, które goszczą u mnie po raz pierwszy i jestem ich niezmiernie ciekawa. Zobaczcie, co do mnie trafiło! Ostrzegam - jest tego bardzo dużo! :)

Na początek coś dla włosów:

  • szampon Biolaven z olejkiem z pestek winogron i olejkiem lawendowym
  • odżywka Aussie Miracle Nourish
  • preparat odbudowujący włosy - ampułki (3 szt.) Artego Easy Care T Dream K-Lotion

Dalej mamy coś dla ciała:

  • balsam do ciała z masłem shea Organique truskawka & guawa
  • scrub do ciała Organic Shop 'Kenijskie mango'
  • malinowy mus do mycia ciała Nivea
  • balsam do ciała O'Herbal z różą damasceńską

Trafiły też do mnie produkty do twarzy:

  • delikatny peeling do twarzy morela i mango Organic Shop
  • mgiełka utrwalająca makijaż Fix Up! Make Up Lirene
  • różany płyn micelarny Eveline
  • krem intensywnie nawilżający Bandi Hydro Care
  • maseczka oczyszczająca z glinką do cery tłustej Enilome

Coś dla stóp:

  • wygładzający peeling do stóp Evree
  • hypoalergiczny krem z kwasem hialuronowym, keratyną i masłem shea SheFoot

  •  do oczu niezastąpiony płyn do soczewek Solo Care Aqua

Czas na kolorówkę!

Na początek zaczniemy od małej kolekcji podkładów, które przygarnęłam:


  • fluid liftingujący Provoke Dr Irena Eris odcień 010 Ivory
  • fluid matujący City Matt Lirene 203 jasny (n-te opakowanie, mój kosmetyczny ulubieniec)
  • krem upiększający do skóry tłustej i mieszanej Nude Beauty Balm z olejkiem z jojoby Organique
  • podkład Colorstay Revlon 150 Buff

  • matowa pomadka Color sensational Maybelline nr 982 Peach Buff
  • matowa pomadka Rouge Laque Bourjois nr 07 Purpledelique

Z racji tego, że wycofali niestety z Rossmannów mojego ukochanego jeśli chodzi o eyelinery Astora, zdecydowałam się na zakup innego. Zależało mi, żeby nie był w żelu czy pisaku, a pędzelek był możliwie jak najcieńszy - wolę sama dopracowywać grubość kreski a przy grubszym pisaku mam problem z estetycznym jej zakończeniem. Znalazłam eyeliner bardzo podobny do tego Astorowego i jestem bardzo ciekawa, jak będzie się sprawował. Wybór padł na:

  • Glam'eyes Rimmel nr 001 Black Glamour


Idąc za ciosem eyelinerów kupiłam także cieniutki w wersji niebieskiej, koniecznie muszę wypróbować inne wersje kolorystyczne niż czarna eyelinerów :D
  • Electric Blue Eyeliner Wibo



Jest też garść maseczek...


  • 2 x oliwkowa maska regenerująca z kwasem hialuronowym Liście Zielonej Oliwki Ziaja
  • orzeźwiający peeling do twarzy z limonkowo-cytrusowym koktajlem egzotycznym Ziaja
  • maska regenerująca z glinką brązową Ziaja
  • oczyszczająca maska węglowa Bielenda z aktywnym węglem i czerwonymi winogronami
  • oczyszczająca maska węglowa Bielenda z aktywnym węglem i algami do cery suchej i wrażliwej
  • odżywcza maseczka ze słodkimi migdałami i miodem do cery suchej Perfecta
  • maseczka błyskawiczna peel-off z wyciągiem z grejpfruta i papai Efektima
... i dużo próbek :D

  • peeling enzymatyczny z papają, ananasem i kwasami AHA Organique
  • krem do twarzy z aloesem i olejem makadamia Organique
  • 2 x krem do twarzy na noc z olejem z pestek z winogron i olejkiem lawendowym Biolaven
  • krem do twarzy na dzień z olejem z pestek z winogron i olejkiem lawendowym Biolaven
  • próbka zapachu Play It Wild Playboy
  • olejek słoneczny Cocoa Samba Femi
  • peeling kawowy z truskawką Body Boom
  • krem do rąk Pivoine Flora L'Occitane
  • nawilżający żel do twarzy Uriage

  • gąbka do makijażu For Your Beauty

Na koniec trochę nowości lakierowych (od lewej):


  • L'Oreal nr 114 Nude Demoiselle
  • matujący top coat Lovely
  • żelowy lakier do paznokci Wibo nr 13
  • lakier Extreme Nails Wibo nr 34
  • żelowy lakier Perfect Stay Astor nr 614 Beauty Berry

To na tyle z moich ostatnich szaleńczych łupów. Miałyście któreś z tych kosmetyków, jak sprawdzały się u Was? A może też polujecie na któreś z nich i jesteście ciekawe, jak się spiszą? Dajcie znać koniecznie!

Miłej niedzieli,
Michalina


Read More




czwartek, 28 września 2017

O tym, jak trudne są powroty

Pamiętam, jak w dzieciństwie rodzice mówili mi, że początki są bardzo trudne. Nowe szkoły, przyjaciele, związki, hobby. A ja przytakiwałam głową. Po wielu latach wiem, że mieli rację, jednak trudniejsze niż początki są powroty. Wchodzenie kolejny raz do tej samej rzeki. Łatwo jest odpuścić, raz, drugi, potem samo dalej pójdzie. Powrót często wiąże się z przyznaniem do błędu, z żalem, że zrezygnowało się z czegoś, za czym teraz tęsknimy.

Ostatni post na blogu pochodzi sprzed 2 lat, szmat czasu. A ja wracam z podkulonym ogonem i chcę znów wrócić do blogowania, bo wiem, że sprawiało mi to radość i było odskocznią w naszpikowanym wydarzeniami dniu. Chcę znów pisać o tym, co sprawia mi radość z osobą, z którą cała ta przygoda się zaczęła - z moją przyjaciółką. Nasze drogi trochę się rozeszły, ale mam nadzieję, że uda się to naprawić.

Blog będzie dodatkowym obowiązkiem. Obowiązkiem, ale i przyjemnością. Tak, często brakuje mi czasu, ale chcę poświęcać choć chwilę i móc odskoczyć od codziennego życia. Mam nadzieję, że będę konsekwentna w swoich zamiarach.
Życzcie mi wytrwałości, siły i odwagi, bo powroty są naprawdę trudne!

Michalina
Read More




wtorek, 22 września 2015

Evrêe -MAX REPAIR Krem do stóp regenerujący do skóry bardzo suchej i szorstkiej

Witajcie!
Dzisiaj opowiem Wam co nieco o pewnym kremie do stóp. Jeśli chodzi o to, czego wymagam od kremu do stóp - nawilżenia, zmiękczenia i uczucia ukojenia. Moje stopy są bardzo suche i niewiele kremów daje radę spełnić powyższe oczekiwania. Jak z produktem Evree?

Od producenta:

Bogactwo składników aktywnych zawartych w kremie ma działanie regenerujące, bakteriostatyczne i ochronne. Pozostawia długotrwały efekt świeżości.
SKŁADNIKI AKTYWNE:
  • olejek lawendowy
  • d-panthenol
  • alantoina
  • urea
DZIAŁANIE:
  • dogłębnie regeneruje oraz odżywia skórę stóp
  • przywraca jej miękkość i gładkość
  • nawilża naskórek, chroni przed powstawaniem zrogowaceń
  • działa bakteriostatycznie i odświeżająco
POJEMNOŚĆ: 75ml


Moja opinia:
To, co uderza po otwarciu opakowania, to przepiękny ziołowo-lawendowy zapach.  Z pewnością nie wszystim on przypasuje. Mi jednak się podoba, więc już na start duży dodatkowy plus, gdyż lubię, gdy kosmetyki ładnie pachną.
Konsystencja jest zbita, ale krem ładnie się rozsmarowuje i potrzebuje chwili na wchłonięcie. Moje stopy czują natychmiastową ulgę, skóra przestaje być sucha i napięta. Przy dłuższym stosowaniu zauważam, że stopy mają się coraz lepiej a i czują się jakby... świeżej? Nie wiem, jak to określić.
Po zastosowaniu tego produktu, zdecydowanie czuć nawilżenie, miękkość i do tego aromaterapia <3 p="">
Przyznaję, że jest to mój ulubieniec, a wielu ich nie mam. Martwi mnie to, że w Rossmannie ostatnio go nie widziałam. Chyba się zapłaczę, jeśli nie dostanę go, bo coś się z nim stało :(

Aktualnie stosuję krem z łoju jelenia, ale według mnie nie umywa się on do Evrêe. Może przy dłuższym stosowaniu mnie zachwyci, no cóż... Zobaczymy ;)


D. 

Read More




środa, 16 września 2015

Dwie odżywki z Ziai, dwa różne zastosowania

Hej!
Dzisiejszymi bohaterami postu są myślę dobrze wszystkim znane odżywki do włosów z Ziai




Jak dotąd, miałam okazję stosować 3 rodzaje tych odżywek:
  • fioletową - intensywne wygładzenie (do włosów niesfornych) - jeśli chodzi o jej pierwotne zastosowanie jako odżywki do włosów to jest to chyba mój ulubiony spośród tych 3 produkt. Fakt faktem, pachnie najgorzej, trochę chemicznie, ale ułatwia rozczesywanie (chociaż moim faworytem i tak jest maska z tej serii)
  • różową - intensywne odżywianie (do włosów delikatnych) - mój faworyt jeśli chodzi o zapach! Długo utrzymuje się na włosach, ale nie jest już tak dobra w działaniu jak fioletowa siostra ;)
  • pomarańczową - intensywne nawilżenie (do włosów suchych) - nie, nie używam jej do włosów, a przynajmniej nie z takim przeznaczeniem z jakim powinnam :P Używam jej zamiast pianki do golenia do zmiękczania włosków i śmigam golarką :) Bardzo dobry poślizg, włoski są mięciutkie, a sama odżywka pachnie bardzo ładnie :)


Cena odżywek jest niska, ok. 5-6 zł i są one dostępne w większości drogerii, w tym m. in. w Rossmannie :)

Wy używacie ich zgodnie z przeznaczeniem czy macie inne sposoby na ich zużycie? :) Jaka jest Wasza ulubiona seria? :)

Trzymajcie się ciepło!
M.
Read More




niedziela, 13 września 2015

Douglas, XL.xs Any Size Any Time - Chusteczki do demakijażu cery tłustej z wyciągiem z guarany


Witajcie!

Dzisiaj nieco o produkcie, który zagościł u mnie niedawno, ale zdążyłam już wyrobić sobie na jego temat opinię. Jaką? O tym przekonacie się, czytając tę recenzję. Zapraszam! :)



Opis produktu:
Użyj chusteczek Douglas XL.xs Any Size Any Time Fresh Cleansing Wipes for Oily Skin aby usunąć swój makijaż i delikatnie oczyścić swoją twarz w dowolnym momencie. Nawilżone delikatnym mleczkiem, są idealne do oczyszczania, dodatkowo pozostawiając twarz nawilżoną i odżywioną.

Skład: Aqua, Decyl Oleate, Ethylhexyl Palmitate, Glycerin, Dicaprylyl Ether, Cetearyl Isonoanonate, Phenoxyethanol, Glyceryl Stearate Citrate, Sucrose Stearate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Xantan Gum, Tocopherol, Arginine, Sodium Benzoate, Parfum, Paullinia Cupana Seed Extract, Potassium Sorbate, Lactic Acid, Citric Acid.

Cena: 12,90zł / 25szt.

Moja opinia:
Chusteczki wylądowały u mnie w sumie z braku klasycznych białych, których zawsze używam i które sprawdzają się genialnie. Niestety w Douglasie akurat mieli tylko te. No cóż, raz kozie śmierć pomyślałam i wzięłam.
Wielkością chusteczki się nie różnią od tych zwykłych, ale działaniem i nasączeniem już mam wrażenie, że tak. Te dla cery tłustej są nieco mniej mokre, pachną nieco inaczej (nic dziwnego) -zapach jest lekko świeży, przyjemny.


Przechodząc do działania - zmywam zwykle nimi całą twarz. Przy klasycznych białych wystarczy jedna chusteczka na całą twarz, łącznie z oczami. Tutaj niestety jest nieco inaczej. Nie piecze nic w oczy, ale i tak nie jestem w stanie zmyć nimi kreski i tuszu z oczu. Po prostu nie dają rady. Ponadto często po przetarciu jeszcze wacikiem z płynem micelarnym widzę, że makijaż nie został dobrze zmyty i są resztki podkładu.

Niestety miłości z tego zakupu nie będzie i nie będę do tej wersji już wracać. Może polecicie jakieś dobre chusteczki do demakijażu? A może miałyście te, ale sprawdziły się nieco lepiej? Dajcie znać!

D.
Read More




środa, 9 września 2015

Nowości kosmetyczne i nie tylko oraz o wielkiej promocji w Rossmannie

Witajcie :)
Jak mijają Wam ostatnie dni kalendarzowego lata? Pogoda z dnia na dzień zmieniła się na typowo jesienną, chłodną i deszczową :(

Dziś przychodzę do Was z postem, w którym przedstawię Wam, co ostatnio trafiło do mnie - kosmetycznie i nie tylko ;)



  • Body Diet 24, Soraya, krem do modelowania i ujędrniania biustu - słyszałam o nim wiele dobrego, więc chętnie go wypróbuję :) Używa się go 2 razy w ciągu dnia - rano i wieczorem. Dopiero zaczynam przygodę z tym kosmetykiem, ale póki co mogę powiedzieć, że podoba mi się jego konsystencja i szybkość wchłaniania.
  • wypełniacz do ust DermoFuture - to już moje drugie opakowanie. Z pewnością wkrótce pojawi się osobny post o nim, gorąco polecam!
  • krem do depilacji Vanity aloes Bielenda - moje n-te opakowanie :) Nie zamienię go już na żaden inny krem, po tym jak inny (do tego droższy) strasznie mnie podrażnił. Do tego kosztuje śmiesznie mało.
  • mascara Pump Up Lovely - dużo z Was go polecało, a mnie jakoś nie chciało się wierzyć, że za tak małe pieniądze mogę dostać tak dobry tusz. Po zakupie pierwszej, użyłam jej i.. przepadłam. Mój ulubieniec, używam na co dzień jako jeden z dwóch tuszów.
  • zestaw 12 pędzli do makijażu Urban Decay Naked 3 - od pędzli do podkładu, różu i pudru po skośne. Miękkie włosie, pędzle są niewielkie, takie jakby miniaturki, idealne do kosmetyczki czy do torebki na co dzień :) Zestaw 12 pędzli kupiłam za niecałe 18 zł na Aliexpress :)
  • szary szaliczek a'la Burberry - kupiony również na Aliexpress (i tam przepadłam, czekam na kolejne przesyłki z Chin :)); nie wierzę, że to oryginał, ale jest uderzająco do niego podobny i prawdę mówiąc nie widzę różnicy, a po co przepłacać? ;) Przyszedł metkowany, dobrze zapakowany, bardzo dobrej jakości, jestem zadowolona.

    Czas na niekosmetyczne nowości, czyli moje łupy z lumpeksu :)

     

  • beżowa, haftowana w kwiatki, rozkloszowana sukienka z Topshopu. Jest to rozmiar 34, ale jest dość krótka. Na lato idealna, pasuje też jako tunika do spodni ze swoją długością ;)
  • Czarny, dopasowany crop top z dość dużym dekoltem w serek. Myślałam, że dekolt będzie za duży, ale jest bardzo sexy!
  • szara (szaro-srebrna właściwie) bluzka z RiverIsland. Również duży dekolt w serek, świecące koraliki, porządny materiał, idealna na imprezę :D
  • złota, krótka, dopasowana spódniczka. Również na imprezę, świetnie komponuje się z wyżej wspomnianą bluzką ;)


  • rozpinany, luźny sweterek George w kolorze beżowym; zazwyczaj noszę rozmiar 34, to jest 40, ale tak mi się spodobał, że wzięłam do przymierzalni :) Rękawy są może ciut za długie, ale zawsze noszę podwinięte, więc to nie problem
  • dopasowana bluzka w biało-czarne pasy no name; kosztowała 'aż' 1 zł, więc wzięłam :)
  • dopasowana krótka bordowa spódniczka z kolekcji Basic H&M, jeszcze metkowana. Zawsze mi się podobały, kosztowała 4 zł
  • różowa oddychająca bluzka z Decathlonu; mam już błękitną i jestem zadowolona
  • czerwona oddychająca bluzka do ćwiczeń Reebok

Na koniec zostawiłam moim zdaniem wisienkę na torcie: promocję Rossmanna z serii 'cena na do widzenia'!


  • krem BB Skin Match Glam z Astora w najjaśniejszym odcieniu Ivory, który kupiłam za... 6,19 zł :) Głównie polowałam na podkład z Astora, który z ponad 40 zł przecenili na 10,99 zł! Niestety, gdy przyszłam do Rossmanna zastałam tylko pustą półeczkę, nie było ani jednego podkładu w żadnym odcieniu :(
  • 2x cienie mono od Rimmela - wybrałam ciemny 214 Jet Black i jasny 100 Glam Ice; na ciemny polowałam od dawna, ale jakoś żal było mi wydać 17-18 zł na pojedynczy cień :P A teraz? 4,19 zł za sztukę!!
Co łącznie daje ok.14,50 zł na zakupy w Rossmannie, czyli nawet nie tyle, ile pierwotnie kosztował jeden cień ;) Jestem bardzo zadowolona z zakupów!

M.
Read More




poniedziałek, 12 stycznia 2015

Zakupowe rozpoczęcie roku +Halo wrocławianki!

Dzisiaj przychodzę do Was ze styczniowymi zakupami, bo grunt to dobrze zacząć nowy rok :D Miesiąc się skończył (rok to przy okazji), więc trzeba uzupełnić kosmetyczne zapasy. Oto, co do mnie trafiło:


Przyjrzyjmy się im bliżej. Na pierwszy ogień Biedronka:


  • odświeżający tonik witaminowy z ekstraktem z winogron dla skóry normalnej i mieszanej Garnier
  • masło do ciała vanilla&argan Jardins de Provence - dużo dobrego o nim czytałam, więc postanowiłam go wypróbować. W wielu Biedronkach już go nie ma, ale u mnie są jeszcze spore zapasy.
Rossmann:




  • krem do depilacji do skóry wrażliwej Aloes Vanity Bielenda - nie liczę już nawet, który raz wylądował w moim koszyku. Jest tani i skuteczny, choć trochę mało wydajny
  • krem do depilacji do skóry szczególnie wrażliwej z olejkiem arganowym Soft Expert Vanity Bielenda - kupiony dla odmiany Aloesu; droższa wersja i nie zadowala mnie tak jak Aloes

  • ekspresowa odżywka regeneracyjna do włosów matowych bez połysku Gliss Kur Schwarzkopf
  • zimowy żel pod prysznic z ekstraktem z wanilii Isana - ten pingwinek na opakowaniu jest naprawdę uroczy! Dzięki niemu żel wylądował u mnie, czasem trzeba kupować oczami ;) Ładnie pachnie, ale jest to kolekcja limitowana, w większości Rossmannów jest już niedostępny; ja zastanawiam się nad jego zapasami, bo widziałam u siebie jeszcze kilka sztuk
  • balsam do ciała dla skóry wrażliwej Neutral



  • pasta do głębokiego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom; Oczyszczanie; Liście manuka Ziaja - słyszałam o tej serii Ziai same dobre opinie, postanowiłam sama sprawdzić :) Nie ukrywam, że kusi mnie jeszcze kilka produktów z tej serii.
  • wzmacniające mleczko do demakijażu twarzy i oczu cera naczynkowa Lirene 
  • lakier do paznokci Coat Manicure nr 13 Wibo - piękny kolor, którego niestety nie oddało zdjęcie. W rzeczywistości jest jest to kolor między szkarłatnym a wiśniowym, a na zdjęciu wyszedł jakiś brzydki fioletowo-czarny :(
Dziś przybyły do mnie też do przetestowania próbki kremu na dzień i na noc True Perfection od Oriflame, którego konsultantką jest Monika.


Używałyście coś z moich nowości? Polecacie? Odradzacie? :)

Wrocławianki!
Mam do Was pytanie - znacie jakiegoś dobrego fryzjera we Wrocławiu, którego mogłybyście mi z czystym sercem polecić?

Trzymajcie się, byle do piątku!
Michalina


Read More




Return to top of page
Powered By Blogger | Design by Genesis Awesome | Blogger Template by Lord HTML